Wychowanie katolickie

Dla matki – pogadanka o celu wychowania

Cel wychowania

Z katechizmu wiemy dobrze w jakim celu Bóg stworzył człowieka, by człowiek poznał Boga, miłował Go i służył Mu, a gdy wypełni to w życiu na ziemi, będzie w niebie zażywać szczęścia wiecznego. Stąd wynika, że rodzice mają dążyć do tego, aby ich dzieci mogły poznać Boga, umiłować Go i służyć Mu, czyli wypełniać wiernie wolę Bożą.

Osiągnięcie tego celu jest zadaniem trudnym. Nie wystarcza mówić dzieciom o Bogu, bo dziecko powinno Boga poznać, a przecież każdy wie, że mówimy często to i owo dzieciom, a one nic z tego nie rozumieją i postępują inaczej. Może się zdarzyć, że dziecko jest takie mądre, że zrozumie każdą naukę naszą, ale i tego za mało, trzeba, ażeby dziecko samo ukochało Boga, bo jak zrozumie i ukocha, to dopiero wtenczas zechce samo postępować tak, jak Bóg nakazuje, czyli służyć Mu.

Chyba wszyscy zgodzimy się na to, że trudnym jest doprowadzić dziecko do tego, aby samo chciało postępować tak, jak Bóg każe. Trudność polega na tym, że rodzice nie mogą siłą zmusić dziecka do dobrego, muszą tylko dopomagać do coraz lepszego poznawania dobra, a muszą to robić tak umiejętnie, aby nie zniechęcać, odwrotnie — rozwijać zamiłowanie, czyli chęć do dobrego postępowania.

I tego nie wystarcza, bo dziecko może wiedzieć, co jest dobre, może nawet chcieć być dobrym, a postępować źle. Dlaczego? Bo słabe jest, niezdolne. Trzeba więc czuwać nad nim, aby wykonało to, co dobre. Aby sprostać temu zadaniu, sięgnijmy do źródła nauki i łaski w Kościele św.

Nawiązanie do święta oczyszczenia N. M. P.

W miesiącu bieżącym przypada uroczystość Oczyszczenia Najświętszej Marii Panny, czyli Matki Boskiej Gromniczej, jak zwykle nazywamy to święto.

Matka Najświętsza w 40 dni po Narodzeniu Pana Jezusa udała się do Świątyni, aby złożyć ofiarę. Najświętsza Maria Panna była Dziewicą Niepokalaną, nie potrzebowała oczyszczenia, była jednak posłuszna prawu i ofiarowała Syna Swego Bogu. W chwili tej dokonała się nie tylko ofiara zewnętrzna, ale dokonała się ofiara w Sercu Matki Bożej: od starca Symeona usłyszała przepowiednie, że Syn Jej przeznaczony na cierpienia, a Jej własną duszę przeniknie miecz. Rozumiała dobrze, co to znaczy, świadomie złożyła Syna Swego Najświętszego, jako ofiarę za grzechy ludzi, i ochotnie zgodziła się na wypełnienie woli Ojca Niebieskiego, na przeżycie w sercu całej Męki Syna.

Rodzice, wychowując dobrze swoje dzieci, także składają je na ofiarę Bogu, bo pełnią sami wolę Bożą i przygotowują do tego swe dzieci. Zdawać jednak powinni sobie sprawę, że natura ludzka, a więc i natura ich dzieci, potrzebuje oczyszczenia, naprawy tego, co w niej jest spaczone, skrzywione wskutek grzechu pierworodnego, rozwinięcia natomiast tego, co dobre. Przy pomocy miłości, którą Pan Bóg wlał w serce rodziców, winni się zabierać odważnie do tej pracy, nie lękać się trudności, jak nie bała się ich Najświętsza Panienka.

Wzajemna miłość rodziców i dzieci podstawą miłości ku Bogu

Jakże się zabrać do tej pracy?

Wychowanie rozpoczyna się od pierwszej chwili przyjścia dziecka na świat. Może ktoś powie, jakże to wychowywać takie maleństwo? Przecież nic jeszcze nie rozumie.

Nie rozumie słów naszych — to prawda — odczuwa jednak potrzeby – głód, niewygodę i t. p. Wkrótce zacznie odczuwać i wyrażać radość swoją nie tylko wtenczas, gdy te potrzeby się zaspakajają, lecz wtenczas, gdy widzi matkę swoją, bo już rozumie, że od niej otrzymuje wszystko, co jest dobre.

Cóż więc najpierw budzi się w dziecku? (Dobrze by było, gdyby słuchacze sami dali odpowiedź, że najpierw budzi się i objawia w małym dziecku miłość do matki).

Miłość do matki. Trzeba na to zwrócić wielką uwagę. Stwórca wlał w serce matki miłość tak wielką, że wszelki trud i wysiłek, podjęty dla dziecka, staje się dla niej lekkim, jest radością jej życia. Miłość wzajemna dziecka do matki jest pierwszym przejawem jego życia.

Jak się nam zdaje, czy miłość dziecka budzi się tylko dlatego, że matka je karmi i inne potrzeby zaopatruje? Czy na rozbudzenie miłości u dziecka wpływa także i to, że matka te potrzeby zaopatruje z miłością?

Wyobraźmy sobie, że dziecko wychowuje się w żłobku. Pielęgniarki sumiennie dbają o dzieci, w określonych godzinach dają jedzenie, przewijają, kiedy potrzeba, nie mają jednak miłości macierzyńskiej, nie mają nawet czasu, aby okazać dziecku miłość przez przemówienia, piosenki, jak to zwykle robią kochające matki.

Jak się wam zdaje, czy takie dziecko ze żłóbka będzie tak samo się rozwijało, jak u dobrej matki? Oczywiście, że nie. Biedne to są dzieci! Pozbawione są najważniejszego czynnika — rozwoju miłości.

By dobrze pokierować wychowaniem, trzeba zdawać sprawę, że najważniejszą siłą, która działa w duszy dziecka, jest miłość. Dobrze się zapowiada wychowanie, gdy od niemowlęctwa budzi się miłość ku rodzicom.

Dziecko rośnie, zdolnym się staje do poznania tego, co je otacza. Zbliża się czas, by rodzice odpowiednio pokierowali miłością dziecka. Wiemy, że miłość trzeba skierować ku Bogu. Jakże to zrobić?

Bardzo prosto. Jeżeli dziecko kocha rodziców, ukocha i Boga, gdy matka powie, że Bóg jest dobry, że kocha bardzo nas wszystkich, że jest dla nas Ojcem najlepszym. Przez miłość należy dzieci prowadzić do Boga, bo Bóg jest miłością. W miłości więc rozpoznać możemy obraz Boży w duszach naszych i w duszach dziecięcych.

Czy zawsze w życiu można tak postępować, prowadzić dzieci do Boga przez miłość do rodziców?

Smutne się zdarzają wypadki.

Wiemy, że nie zawsze ojcowie kochają swoje dzieci, zdarza się tak, że dziecko nic dobrego nie zazna od ojca, może same przekleństwa i szturchańce.

Jakiż by skutek odniosła w takim wypadku nauka, że Bóg jest Ojcem? (Odpowiedź samodzielna słuchaczy).

Oczywiście, że dziecko nie kochałoby Boga, na samo wspomnienie mogłaby się obudzić raczej nienawiść, niż miłość. W takich smutnych wypadkach nie należy nigdy porównywać Boga do ojca. W inny sposób należy wykazać dobroć i miłość Bożą. Najlepszym byłoby takie postępowanie matki-chrześcijanki: w miarę możności ochronić dziecko przed niewłaściwym postępowaniem ojca, swoją zaś cierpliwością i łagodnością starać się powetować dla duszy dziecka zły przykład. Dziecku zaś, jeżeli już jest w stanie zrozumienia, opowiedzieć o miłości Syna Bożego do nas wszystkich, choć grzeszni jesteśmy, o śmierci Jego za nas. Gdy dziecko będzie miało przykład żywy, jak matka przebacza ojcu, zrozumie, że przez Mękę Syna, Bóg także przebacza grzechy. Na pewno rozszerzy się zakres miłości serduszka dziecięcego, ukocha Boga Dobrego i będzie zdolne do pokochania ojca swego, chociaż niekiedy dozna przykrości.

Bez przygotowania serca dziecka przez miłość nie zrozumie ono nauki Chrystusowej, a jeżeli zrozumie, to nie zechce stosować się do niej, bo jej nie ukocha. Pobudza się i rozwija miłość ku Bogu przez opowiadanie o dobroci Bożej, dzięki, której żyjemy i wszystko mamy. Opowiadania takie najlepiej przystosować do Świąt, które Kościół św. obchodzi. Dzieci w wieku 4-ch, 5-ciu, 6-ciu lat już się tym bardzo interesują.

Na przykład, na Święto Bożego Narodzenia opowiedzieć o Narodzeniu Bożego Dzieciątka, wyjaśnić, że dlatego to święto takie radosne, że sam Bóg się narodził w postaci ludzkiej, aby przebywać z nami, połączyć myśl o Bogu z przyjemnością, które dziecko doznaje podczas świąt od choinki, podarunków i t. p., pobudzić do podziękowania za to Bogu na modlitwie.

Pomoc rodziców w rozwoju woli dzieci

Dla osiągnięcia celu wychowania nie wystarcza skierować miłość dziecka ku Bogu i nauczać w miarę rozwoju, trzeba jeszcze dopomóc dziecku w dobrym postępowaniu. Nie wolno nam zapominać, że dziecko jest słabe, że ma skłonności niedobre, z którymi jeszcze nie umie walczyć. Trzeba pamiętać, że w dziecku wszystko ma się dopiero rozwijać, rozwija się rozum, a także i wola. Rodzice mają dopomagać do wzmocnienia woli.

Weźmijmy przykład z życia codziennego.

Dziecko jest w wieku, kiedy matka uczy je pacierza. Codziennie rano przed śniadaniem niech je zawoła i odmówi krótki pacierz. Niech tak robi codziennie w spokoju i z miłością. Jeżeli jeden dzień mówi pacierz z dzieckiem, na drugi dzień zapomina lub zaniedbuje, to niech się nie dziwi, że dziecko później nie zechce mówić, bo nie wzmocniła woli jego. Gdy dziecko przekona się, że taki jest codzienny porządek, od którego się nie odstępuje, samo będzie się domagało, by pacierz odmówić. Jeżeli matka nie robi tego dzień po dniu, to nie pomogą potem krzyki i kara, tylko więcej zniechęcą, a nie wzmocnią miłości ku Bogu.

Nie osiągniemy całkowicie celu wychowania, to znaczy zaprawiania dzieci do poznania, ukochania i służenia Bogu, jeżeli będziemy dbali jedynie o to, by dzieci wypełniały swe obowiązki religijne. Pamiętać należy, że służba Bogu wymaga przede wszystkim wypełnienia przykazań. Największym przykazaniem jest przykazanie miłości. Nie kocha Boga ten, kto nie kocha bliźnich swoich. Miłość więc dziecka należy skierować ku Bogu i ku ludziom.

Dziecko rodzi się w rodzinie, w niej rośnie i rozwija się. Miłość dziecka ma ogarnąć wszystkich członków rodziny. Aby to się odbyło normalnie, należy uważać, by nie rozwijać w dziecku uczuć przeciwnych miłości, a więc gniewu, zazdrości i t. p. Zdarza się, że starsze dzieci, a nawet ludzie dorośli pozwalają sobie na takie niemądre żarty, dokuczają małemu dziecku odbierając na przykład zabawkę, czy jedzenie, aby pobudzić je do gniewu i zabawiają się tym. Smutny to bardzo widok, świadczy o tym, że nie zdają sobie sprawy, że dziecko ma duszę nieśmiertelną, że w tej duszy odbity jest obraz Boży.

Nie szanują tacy ludzie obrazu Bożego, traktując maleństwo, jak zwierzątko. Nie można się dziwić, że takie dziecko staje się złośliwe i uparte. Rodzice muszą pamiętać, że to, co dziecko przeżyje raz jeden, z większą łatwością powtórzy się raz drugi i trzeci, aż się obróci w nałóg, który zwalczyć bardzo trudno. Nie chce na pewno rodzina wychować złośnika i uparciucha, więc nie wolno pozwalać na głupie zabawy. Z dzieckiem należy się bawić, aby mu sprawić radość, aby pobudzić do dobrych uczuć, a nie do złych. Bawić się dzieckiem, jak zabawką — nie wolno.

Dziecko w kochającej się rodzinie przywiązuje się do wszystkich członków. Należy dbać by miłość swą wyjawiało w czynach. Niedobrze jest, gdy małe dziecko pobudzają do tego, by przed innymi broniło jedzenia swego, odwrotnie, trzeba pobudzić do tego, by się chętnie dzieliło. Trochę starsze dziecko należy zachęcić do usług, do uprzejmości. Przejaw miłości wzmacnia samą miłość, jednocześnie rozwija się rozum i zaprawia się wola do dobrego.

Świadoma praca nad sobą

Gdy dziecko dojdzie do wieku szkolnego, rodzice czuwać winni, by miłością swą ogarniało nie tylko członków rodziny, lecz przelewało ją na kolegów swoich. W tym czasie wysuwa się dużo okazji do wzmocnienia woli dziecka, z jednej strony przez uczciwe wykonanie obowiązków szkolnych, z drugiej przez dobre współżycie z kolegami.

W tym okresie szczególnie po pierwszej spowiedzi i Komunii św. muszą rodzice dopomóc dzieciom do wykorzenienia złych skłonności i rozwinięcia dobrych. Na przykład, dziecko ma skłonność do lenistwa, trudno mu opanować się i wykonać należycie obowiązki. Trzeba skorzystać z pierwszej spowiedzi i wpłynąć na dziecko, by zechciało z tego się poprawić. Jeżeli samo nie zapragnie poprawy, na nic się nie zdadzą namowy lub kary.

Gdy dziecko ma chęć do poprawy, trzeba by powzięło postanowienie, łatwe do wykonania. Na przykład, dziecko robi postanowienie, że będzie rozpoczynać lekcje na pierwszy rozkaz matki lub ojca. Rodzice muszą dopilnować wykonania nie krzykiem lub łajaniem, lecz spokojnym stanowczym rozkazem: nie wolno w danym wypadku pozwolić na zaniedbanie. Jeżeli dziecko zrobi postanowienie, a nie wykona, osłabi przez to jeszcze bardziej swoją wolę.

Do Kościoła Katolickiego wchodzi nie tylko nasz naród, wchodzą inne narody. Ogarniamy je wszystkie miłością swoją, chociaż różnimy się od nich mową, obyczajem, lecz wiarę mamy jedną, a więc kochamy, jak braci, jak członków jednej rodziny. Innowiercy także nie są wykluczeni z naszej miłości, nie wolno ich nienawidzieć, gdyż i oni mają obraz Boży w duszy swej.

Tak rozrasta się normalnie ziarno miłości, które Stwórca zasiał w duszy ludzkiej. Przez wpływ dobrej rodziny obejmuje współtowarzyszy, daje świadomego członka Kościołowi Katolickiemu. Przez swoją rodzinę wchodzimy do rodziny Bożej, w której sam Chrystus jest głową, a my członkami Jego.

Rodzice, dążąc do wychowania dziecka według woli Bożej, istotnie wprowadzają je do Kościoła, jak Najświętsza Maria Panna ofiarowują Bogu, przez wprawianie do wykonania obowiązków dziecka w rodzinie, i ucznia w szkole.

Dobre wychowanie podstawa szczęścia osobistego

Tu nasunąć się może jeszcze pytanie: rodzice kochają swoje dzieci, pragną przede wszystkim ich szczęścia osobistego. Czy takie wychowanie zapewni im szczęście?

Życie człowieka nie kończy się na tej ziemi, szczęście prawdziwe polega na zapewnieniu szczęścia wiecznego w niebie. To szczęście można osiągnąć jedynie przez wierną służbę Bogu. Na ziemi także szczęśliwszy jest ten, kto umie poradzić sobie w życiu, więc umie opanować się, gdy potrzeba, a nie ten, co dąży jedynie do zadowolenia zmysłów, jak zwierzątko. Człowiek nie jest zwierzęciem, dusza, stworzona na podobieństwo Boże, domaga się praw swoich, pragnie tego, co od Boga pochodzi, a więc prawdy, dobra i piękna. Tylko wychowanie oparte na woli Bożej, może zapewnić dzieciom należyty rozwój, a więc dać zadowolenie i szczęście. W ten sposób wypełnią się w stosunku do naszych dzieci słowa Ewangelii, zastosowane do Bożego Dzieciątka: „A dziecię rosło i wzmacniało się pełne mądrości, a łaska Boża była w nim“ (Łuk. 2, 40).

*

Na zakończenie przypomnijmy raz jeszcze, że celem wychowania jest prowadzenie stopniowe dziecka do służenia Bogu przez poznawanie Boga, oparte na miłości. Dziecko dochodzi do miłości Boga przez miłość rodziców.

Rodzina obudzić ma w dziecku miłość ku wszystkim członkom, które ma się przejawiać w czynach życzliwości.

Rodzice wzmacniają wolę małego dziecka przez spokojne powtarzanie dzień po dniu koniecznych czynności, n. p. odmawiania pacierza.

Z rozwojem dziecka rozwija się i miłość, ogarnia towarzyszy i cały Kościół, nie wyłączając i innowierców.

W wieku szkolnym wzmacnia się wola przez chętną pracę nad sobą. Rodzice dopomagają w tej pracy dzieciom, wpływają na powzięcie dobrego postępowania, pilnują i zmuszają dziecko do wykonania tego, co postanowiło.

Wykonanie takie zapewnia dzieciom szczęście osobiste doczesne i wieczne.

A. S.

Źródło: „Ku szczytom”, 1938 r. II, artykuł „Dla matki – pogadanka o celu wychowania”, str. 186


Polecamy Państwa uwadze Czytankę Pierwszą po Elementarzu

Starannie dobrane teksty pochodzą z książek z przełomu XIX i XX wieku. Czytanka została wzbogacona licznymi ilustracjami i obrazami dawnych malarzy. Jest wspaniałym narzędziem wychowawczym.

Czytanka Pierwsza