
Młodzież kończąca szkołę pospolitą powinna zatem jasno i zwięźle wyrażać swe myśli w mowie i piśmie, w ćwiczeniach piśmiennych zaś starannie unikać błędów gramatycznych i ortograficznych.
Najmilsi ojcowie i matki!
Proszę was, błagam i zaklinam, bądźmy zawsze wszyscy troskliwymi o dobre wychowanie dzieci naszych[1], zawsze i wszędzie starajmy się pilnie o zbawienie ich duszy. Naśladujmy w tym sprawiedliwego Joba. Strzegł on ustawicznie, troszczył się i lękał, by synowie jego, myślą nawet najmniejszego nigdy nie popełnili grzechu, i dla tego też ciągle za nich swe ofiary wszechmocnemu składał Twórcy.
Członek paryskiego Towarzystwa etnograficznego, Emil Hervet, pisząc w r. 1869 o Sewerynie Duchińskiej (Relation sur les traveaux de Madame Duchińska), powiedział, że o ile język francuski zasłużył na to, aby stał się językiem salonu i dyplomacji, o tyle polski język powinien być językiem salonu i poezji.
Czy ma sens pytanie: „Jak się uczy?” I czy możliwa Jest na nie odpowiedź? Komu z uczących się obce są chwile niezrozumiałego „otępienia” kiedy po prostu nic nie chce „wejść do głowy”? Kogo nie zniechęciła ni razu do pracy nagła zawodność pamięci tam, gdzie,
