
Młodzież kończąca szkołę pospolitą powinna zatem jasno i zwięźle wyrażać swe myśli w mowie i piśmie, w ćwiczeniach piśmiennych zaś starannie unikać błędów gramatycznych i ortograficznych.
Każde dziecko — nieraz już bardzo wcześnie — jest ciekawe, skąd się wziął jego młodszy braciszek czy siostrzyczka. Z wiekiem, zwłaszcza od okresu dojrzewania, zainteresowanie to rośnie. Odpowiedź na to pytanie, czyli pouczenie o sposobie rozradzania się ludzi, nazywa się uświadomieniem.
Gdybym chciał zebrać w Polsce zwolenników tezy, że państwo nie powinno zajmować się szkolnictwem, wątpię doprawdy, czy doszukałbym się ich tylu, by nas było razem — dwóch. Szkoły państwowe, rządowe nauczanie, nawet wychowanie państwowe, stanowią dziś coś takiego, „co rozumie się samo przez się”; należy to do politycznego „umeblowania głowy“ Europejczyka kontynentalnego.
Czy ma sens pytanie: „Jak się uczy?” I czy możliwa Jest na nie odpowiedź? Komu z uczących się obce są chwile niezrozumiałego „otępienia” kiedy po prostu nic nie chce „wejść do głowy”? Kogo nie zniechęciła ni razu do pracy nagła zawodność pamięci tam, gdzie,
