Powinszowania – zapomniana sztuka
Zaprawienie uczuć młodzieży do tego, co piękne w życiu społecznym człowieka, co wzniosłe w przymiotach jego, między innymi, obudzenie i utrzymanie uczucia grzeczności — jest jednym z fundamentów wychowania, zwłaszcza że się spowinowaca z czwartym przykazaniem Boskim: „Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś był długowiecznym na ziemi i dobrze ci się powodziło”.
Jednym ze sposobów okazania owego przymiotu miłości i szacunku jest złożenie powinszowania (w rozmaity sposób, z różnymi ozdobami) czy to na imieniny, urodziny czy z okazji innej uroczystości rodzinnej lub przyjacielskiej. Bo ileż w tym łączności i miru? Jakichże nie obudzi się uczuć w rodzinie? Chwila do obrządku tego nie raz ku zbliżeniu się, ku pojednaniu pobudziła i dawne węzły przywracała. Życzenia, powinszowania, jakaś tkliwość serca, obustronności potrzebuje: pamięć wprowadziła zarodek zwyczaju — zwyczaj to przechowuje i uświęca. Im więcej pamiątek i zwyczajów, tym trwalsza podstawa i potrzeba życia w rozmaitym tego słowa znaczeniu. Dlatego wiersze do tego obrzędu zastosowane (powinszowniki, winszowniki, życzenniki) stanowią użyteczny w młodym wieku środek do owej zaprawy obyczajowej, do owej formy poręczniejszej, która oczywiście przyjemniejszą się staje, gdy grunt serca na wychowaniu w cnotach jest oparty. To obudza namysł i rozebranie stosunku i stąd płynących obowiązków, nareszcie skłania do uzewnętrznienia uczucia, co jest ważnym przydomkiem okoliczności życia społecznego. Dość powiedzieć, że z młodu splecione pamiątki i wymienione życzliwości przeradzają się w przyjaźń najtrwalszą, w rodzinie w miłość i trwałość rodziny.
Dawniej powinszowania były u nas pewną okrasą rzeczywistą w związkach rodzinnych, towarzyskich. Dziś mało zwracają na to uwagi i czucia. Obyczaj ten wprawdzie nie zaginął, ale przybrał zimne i niedbałe kształty… z wyjątkiem u małych dzieci, aczkolwiek je czasem wyucza nauczyciel więcej dla przypodobania się rodzicom, opiekunom itd. Gdzie znikła szczerość, ufność w moc cnoty i przekonania — tam już stosunki nadwyrężone, tam powinszowania zlodowaciałe.
Powiedzieliśmy, i nikt nie zaprzeczy, że do wychowania należy, aby młodzian był grzecznym również przez szczere a dobre życzenie, przez wdzięczność. Takim być mu nawet wypada tam, gdzie ku temu jakąkolwiek ma powinność. Przy okazji uroczystości rodzinnych lub jakichś innych, służyć mu do tego mogą podane tu (lub w jakimś innym dziełku) winszowniki, jeśliby taką formę spodoba się obrać.
Acz podobnego rodzaju utwory są między nami lekko brane, mają one jednak za cel podać wyraz dokładniejszej formy okazania uczuć i lepszego od dzieciństwa wychowania — czym właśnie niosą pożytek.
* * *
Najmniej może u nas zwracają uwagę na pierwotne wychowanie, wykształcenie, na domowe stosunki, na domowe związki przyjaźni, na domowe uspołecznienie się wspomnieniami przyjemnymi, chlubnymi. To zaniedbanie sięgania do serca i sumienia, do swojej ziemi i ziomków, smutne wywołuje skutki. — Zaniedbana od początku latorośl krzywo lub nędznie rośnie dalej.
* * *
Każdy u nas życzy sobie czegoś osobliwego, słowem pomyślnego następstwa [owocu swej pracy]. — Doczekać się go, używać go, iluż trzeba poprzednich zadań i prac? Któż pragnie tryumfu z przyjętych na siebie trudów? — Kto dziś powie: przygotuję coś — jeśli ja się nie doczekam owocu, to przecież ktoś po mnie! Kto dziś nie dla siebie tylko istnieje, nie dla swego życia? — A czyja znów pewna używki godzina? — Stąd nic nie robimy dla siebie, nic nie robiąc dla potomności.
Kiedy u nas mowa o przyczynach, zwykle na to wychodzi: poco nad tym się zastanawiać! Zapominając, że przyczyny rodzą skutki, że jakie pierwsze, takie drugie. Jeśli ty sam nie wzniecisz przyczyn źródła, to go ktoś inny obudzi za ciebie! — Albo strona ujemna, jako powód rozrastać się będzie w swego rodzaju drzewo i wyda owoce!
* * *
W umysłach i sercach naszych trzeba w znacznej części zrobić odwrót. Historia nasza, życie nasze jest pełne goryczy. Przysłowia same to nawet usprawiedliwiają. Mówimy: Jedna jaskółka nie przyniesie wiosny. Pamiątka w tym przysłowiu niezadowolenia, a z drugiej strony niepewności. Przysłowie: Z małej iskry ogień. — Powódź składa się z kropel. Zastanówmy się nad tym. Przysłowia te dowodzą, że zrodziły się na gruzach nieszczęść naszych. Widzieliśmy iskrę — nieobaczni! Ogień nas z całym bogactwem pochłonął. Wyrzekliśmy: to kropla — nieoględni! Powódź nam wszystko zabrała, zniszczyła. Dlaczego nie mamy np. takiego wyrażenia za przysłowie: Gdzie iskra w młodzieńcu, to płomień narodowy z męża. Bo żyjąca jest raczej przygadka: Wśród najlepszych przyjaciół psy zająca zjadły (czym i w bajce przymawiał Krasicki).
I czemu nie mamy? Bośmy nie chcieli do skutku dociągać, by iskra w młodzieńcu stać się mogła ogniem talentu, któryby kraj błogo oświecił. Czy stosujemy to do siebie, do swego domu?
Starajmy się o dobre powody, powiększajmy je, mnóżmy je przyczynami, a powstaną nam pomyślne wypadki! I stworzymy przysłowie nie z pamiątki nieszczęść, ale ze wspomnień przyjemnych i z użycia pomyślności.
- Powinszowania – zapomniana sztuka
- Dzieci trzeba, o ile tylko można, w domu trzymać
- Kształcenie charakteru – ks. Stanisław Podoleński TJ
Gdy najpowszechniej pragniemy dobrych owoców od ludzi, tedy najgoręcej przede wszystkim starać się winniśmy o odpowiednie tychże w nich szczepienie; — lecz wyznać koniecznie trzeba, że w życiu społecznym, chcąc się doczekać błogosławionego stanu, od wychowania małych dziecinek poczynać należy, krzewiąc w nie jak najwcześniej wszelakie dobro. Przysłowie nas uczy: coś zasiał to będziesz zbierał. Jakże dużo złego musiano posiać, skoro dziś skarżymy się na ludzi nieczułych, nie przedsiębiorczych — skoro skarżymy się sami na siebie, już w ogóle na większość nie na wyjątki — skoro skarżymy się już tak długo na owo zło, w prawdzie nie wtedy, kiedy pochwały przodków wspominamy, ale kiedy nam coś przedsięwziąć wypadnie. A gdybyśmy tylko trochę czasu poświęcili na namyślenie się, na obaczenie się skąd zło, na które tyle mamy zażalenia, pochodzi, doszlibyśmy do tego źródła, że złe ziarno siejemy, że nie oglądamy się na rolę, młody wiek, na jego właściwe potrzebom wychowanie. Ale cóż — powie niejeden — wychowanie? Któż się nie stara o nie? Któż nie łoży na nie? Bez wątpienia — wielu kusi się o dostarczenie go swym dziatkom. Ale któż zważa na to, jakie ono jest, czy nie wydaje się nam tylko, że jest dobre? Jakie skutki przyniesie? Czy nie te same, w których żyjemy?
* * *
W wychowaniu praktycznie wszystko sprowadzać się ma do życia domowego, rodzinnego, towarzyskiego, społecznego,aby więcej zapatrzyć się w domowe życie, aby rozwijać cnoty jego, jego kształty wyrobu, by się zwrócić do wychowania. Każdy przyzna, jak ważne jest, kiedy dom ma wspomnienia, dom z domem się wiąże i mirem otacz, kiedy młodzież skarbi chwile wylania się uczucia, kiedy tym wszystkim zakorzenia się drzewko przyjaźni i spółki, z którego zaszczepu rozrasta się potem sad życia bez końca.Ale trzeba się o to starać.
Źródło: Jan Radwański, Powinszowania i śpiewy przygodne towarzyskie, Biała 1855. Ze wstępu.
Tekst został nieznacznie uwspółcześniony i skrócony.
Pobierz naszą listę książek i podręczników dla dzieci i młodzieży z przełomu XIX i XX wieku (ponad 1000 pozycji!).




