Jacques Laurent Agasse, The hard word – Wikimedia Commons
Edukacja katolickaWychowanie katolickie

Kształcenie umysłu – ks. Stanisław Podoleński TJ

1. Główny jego cel. — Podczas kiedy zwierzęta kierują się na ogół wrodzonym instynktem, człowiek ma żyć rozumnie, to znaczy winien poznać reguły postępowania i świadomie oraz samodzielnie urządzić podług nich swe życie. Poznanie to obejmuje zarówno najwyższe prawdy i zdrowy pogląd na świat, jak konkretne orientowanie się w codziennych obowiązkach i zagadnieniach bieżącej chwili. Im jaśniej prawdy te stają przed oczyma człowieka, tym łatwiej — przy odpowiedniej oczywiście kulturze woli — może iść naprzód w życiu i tym więcej zrobić dla drugich. Tym sposobem kształcenie umysłu służy nie tylko celom nauki i szkoły, ale przede wszystkim samemu życiu i stąd powinno od pierwszych lat dziecka zająć poważne miejsce w programie jego wychowania.

Z założenia powyższego wynika jasno, że do tego celu nie wystarczy nauczyć dziecko czytać, pisać i rachować, ani później zapełnić jego głowę mnóstwem wiadomości z różnych gałęzi wiedzy. Taka wiedza niewiele daje na życie i mamy ludzi dużo nieraz posiadających w głowie, a nie umiejących tego użyć ani dla siebie, ani dla drugich, nie żyjących rozumnie, moralnie stojących czasem nisko. Do prawdziwej kultury umysłu nie wystarczy więc naładowanie go masą wiadomości ale trzeba, oprócz należytego doboru tychże, wprawiać go do trafnego korzystania z nich, bystrego orientowania się i przedmiotowego, zdrowego sądu. Dopiero wtedy będzie mógł być pochodnią w życiu, rozjaśniać ciemności, prowadzić do dobrego.

Zadanie to wielkie i niełatwe, a praca nad nim powolna, stopniowa i rozciągająca się na całe lata. Przejdźmy niektóre ważniejsze jej punkty.

2. Dziecko przychodzi na świat fizycznie niedołężne i pozostaje nim pod względem umysłowym przez dłuższy czas. Dopiero, gdy zacznie mówić, mogą rodzice rozpocząć powolną i na dłuższy przeciąg czasu obliczoną pracę, zmierzającą do rozwinięcia jego rozumu. Głownem narzędziem jest tu mowa, a najskuteczniejszym pomocnikiem wrodzona ciekawość dziecka, które chce wszystko widzieć, mieć, poznać, o wszystko się pyta, tak, że ze strony ojca i matki wymaga się jedynie umiejętnego jej wykorzystania.

Trzeba więc spokojnie i cierpliwie odpowiadać dziecku i objaśniać mu wszystko w sposób łatwy i prosty. Kiedy już nabierze pewnej wprawy, można posunąć się o krok dalej. Mianowicie przy sposobności trzeba skierować uwagę malca na pewien przedmiot i zatrzymać go przy nim tak długo, dopóki nie zbada go dokładnie, a nie pozwolić na przeskakiwanie do innych rzeczy.

Dla ułatwienia sobie tego zadania należy naprzód starać się o zaciekawienie i zainteresowanie go. Skoro się to uda i dziecko zacznie pytać, nie trzeba mu wszystkiego zaraz mówić, ale raczej przez łatwe i zręczne pytania kierować nim tak, by samo mogło wpaść na rozwiązanie trudności. Sprawi to dziecku wielką przyjemność i przyczyni się do wyrobienia samodzielności i wytrwałości w badaniu, oraz umiejętności rozumowania i wnioskowania, która znamionuje ludzi głębszych, a o jaką tak trudno jest przy naszej słowiańskiej bierności, skłonności do rezonowania i dialektyki, połączonej z płytkością i przeskakiwaniem z jednego przedmiotu na drugi.

Nie trzeba jednak robić z tego formalnej szkoły. Wyznaczanie osobnego czasu, rodzaj przymusowej lekcji osłabi tylko w dziecku (mówimy o okresie przedszkolnym) zamiłowanie tych ćwiczeń i odbierze ochotę do nich, na czym cała sprawa niemało ucierpi. Rodzice powinni tu korzystać z nadarzającej się sposobności i okazać się cierpliwymi, chętnymi, rozbudzać i podtrzymywać uwagę i nie zmuszać dziecka, ani nie narzucać mu gwałtem niczego; rola ich niech będzie raczej pomocnicza. Taki sposób prowadzenia uprzyjemni dziecku pracę, nauczy myśleć i zarazem wzbogaci jego pamięć różnymi wiadomościami.

3. Skoro dziecko nabierze nie tylko wprawy w rozumowaniu, ale posiądzie zarazem większy zapas wiadomości, można przystąpić do wyrabiania gruntowności myślenia. W przeciwstawieniu do ludzi, którzy potrafią mówić ciągle o wszystkim, chociaż w głowie ich pusto, człowiek głębszy mówi zawsze z namysłem, jest ostrożnym w twierdzeniach, rozróżnia ściśle, co jest jasnym i pewnym, a co nie, zabiera głos w tych rzeczach, które zna dobrze, co do innych zaś przyznaje, że nie jest w nich fachowym. Tylko takiego każdy szanuje i do niego się zwraca, tylko taki zdoła pchnąć naprzód wiedzę i przysłużyć się prawdziwie drugim.

Do nabycia tej gruntowności pomaga przede wszystkim wskazana powyżej praktyka zatrzymywania uwagi dziecka przy jednym przedmiocie tak długo, dopóki go dokładnie nie pozna. Z wiekiem trzeba coraz silniejszy kłaść nacisk na to skupienie uwagi, by przeciwdziałać wrodzonej płochości i lekkomyślności młodego. Szczególnie polecać mu należy ostrożność w przyjmowaniu sądów o innych osobach lub zdarzeniach, do czego tyle sposobności dostarcza codzienne życie. Trzeba więc przyzwyczajać dziecko zawczasu, by się dobrze namyśliło, zanim co powie, zwłaszcza gdy chodzi o ujemne strony innych. Niech rozważy przedtem wszystkie okoliczności: czy i co wypada powiedzieć, czy to jest pewnym, czy też tylko możliwym i niech potem odpowiednio się wyrazi. Rezerwę tę i skromne mniemanie o sobie trzeba koniecznie wyrabiać w młodzieży dla zachowania jej przed duchem niezdrowego krytycyzmu, do którego zbyt bywa skłonną.

Praca rodziców na tym polu powinna trwać nieustannie, owszem im więcej lat ma młody, tym bardziej potrzeba mu tej opieki. Trzeba się jednak wystrzegać nudnego moralizowania, które może raczej obrzydzić drogę dobrą niż do niej zachęcić.

4. Mówiąc o wychowaniu umysłowym, niepodobna pominąć milczeniem czynnika, który odgrywa szczególniejszą rolę, mianowicie lektury, tj. czytania książek i pism. Nie tylko rozszerza ona poznanie, wyrabia styl i kształci w myśleniu, ale też działa na wyobraźnię i uczucie, przez co wpływa na postępowanie i życie. Wynika stąd konieczność starannego doboru lektury, aby mogła być rzeczywistym pokarmem dla umysłu i serca. Trzeba zatem strzec młodzież przed pochłanianiem sensacyjnych dzienników i książek, których poziom, pod każdym względem płytki i nieraz moralnie niski, może tylko szkodliwie odbić się na duchowym jej wyrobieniu.

Dając dzieciom do ręki dobrą książkę, powinni też rodzice nauczyć je, jak mają czytać, mianowicie powoli i z uwagą, by mogły zdać sobie sprawę z rzeczy, a nie przelatywały pośpiesznie jednej kartki za drugą i nie przyzwyczajały się w ten sposób do powierzchowności i płytkości.

Źródło: Ks. Stanisław Podoleński TJ, Podręcznik Pedagogiczny. Wskazówki dla rodziców i wychowawców, Kraków 1930

Obraz:
Jacques Laurent Agasse, The hard word – Wikimedia Commons
Witold Piwnicki, Bitwa pod Cecorą – Muzeum Narodowy w Krakowie


Polecamy Państwa uwadze Czytankę Drugą

Starannie dobrane teksty pochodzą z książek z przełomu XIX i XX wieku. Czytanka została wzbogacona licznymi ilustracjami i obrazami dawnych malarzy.

Czytanka druga