Nawyk czy sprawność – o. J. Woroniecki
Centralne zagadnienie pedagogiki katolickiej
Gdybyśmy chcieli wyrazić w najprostszych i dla wszystkich zrozumiałych słowach na czym polega wychowanie, musielibyśmy powiedzieć, że na przyzwyczajaniu się lub też nawykaniu do dobrego. Znane jest powiedzenie Marszałka Wellingtona, zwycięzcy z pod Waterloo, który, gdy mu mówiono, że przyzwyczajenie jest drugą naturą, odpowiadał: to nie druga natura, to dziesięć natur.
W samej rzeczy, aby być dobrze wychowanym człowiekiem nie wystarcza od czasu do czasu zdobyć się na czyny dobre, odpowiadające w zupełności wymaganiom moralności, nie wystarcza nawet popełniać je często, ale z wahaniem się i zmaganiem, z trudem i z walką wewnętrzną, aby się oprzeć skłonnościom przeciwnym, popychającym do złego. Do pojęcia dobrze wychowanego człowieka, jakie wszyscy mamy, należy ta sprawność wewnętrzna, dzięki której postępowanie nasze nie tylko odpowiada wymaganiom moralności, ale jest w pewnym stopniu, przynajmniej w normalnych warunkach życia wolne od wahań i zmagań wewnętrznych. Gruntowne wychowanie sprawia, że dobro robimy z łatwością bez długich namysłów, słowem jakby z przyrzutu, a jednocześnie i z pewnym zadowoleniem.
I tak, nie uważalibyśmy za dobrze wychowanego w dziedzinie uczciwości człowieka, o którym byśmy się dowiedzieli, że za każdym razem, gdy ma z cudzymi pieniędzmi do czynienia, musi walkę z sobą staczać, aby coś sobie nie zatrzymać i że czasami udaje mu się opanować swą chciwość, a czasami nie. Nie powierzylibyśmy takiemu naszych pieniędzy i naszych interesów. Przeciwnie z całą ufnością odnieślibyśmy się do człowieka, o którym byśmy wiedzieli, że żadnych w tej dziedzinie nie ma wahań i że zatrzymanie cudzej własności nie należy w jego psychice do rzeczy, które by go nęciły, że przeciwnie lubi się ze wszystkiego sumiennie i rzetelnie wyrachować.
Przyzwyczajenie się do postępowania we wszystkich dziedzinach życia ludzkiego zgodnie z wymaganiami moralności jest tedy głównym zadaniem wychowania.
Stąd wynika, że pedagogika, jako nauka o wychowaniu, winna uważać za główne swoje zadanie dokładne poznanie tego procesu przyzwyczajania się, nabierania nawyków czy też sprawności, a to zarówno dodatnich (cnót), które należy zaszczepiać, jak i ujemnych (wad), z którymi należy walczyć, aby je opanować i wykorzenić.
Pedagogika ostatniego okresu coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że centralnym jej zagadnieniem jest nawykanie do dobrego[i] i jest to niewątpliwie bardzo pocieszającym objawem, wobec zapomnienia, w jakim się to zagadnienie znajdowało w ostatnich wiekach.
Dawniejsze wieki zarówno starożytność jak i średniowiecze rozumiały bardzo dobrze, że około tego usprawnienia się w dobrem całe zagadnienie wychowania się obraca. Dopiero intelektualizm moralny, który stopniowo opanował myśl nowożytną od XVII w., odsunął to zagadnienie na drugi plan i sprawił, że o nim zapomniano. Coraz bardziej przestawano rozróżniać dziedzinę czynu od dziedziny myśli, aby w następstwie tego sprowadzać wychowanie do wykształcenia, tak jakby sama wiedza mogła wystarczyć do czynu i to do czynu sprawnie spełnianego. Cała pedagogika ostatnich pokoleń była pod znakiem intelektualizmu moralnego, identyfikowania wychowania z wykształceniem i zapoznawania zagadnienia nawykania do dobra.
Jest to szczególnie uderzającym w Niemczech, gdzie w środowiskach katolickich tak intensywnie zajmowano się w ostatnich czasach pedagogiką. Oto n. p. taki Lexikon der Pädagogik der Gegenwart wydany przez grono najwybitniejszych katolickich pedagogów niemieckich w latach 1931-34, zupełnie niemal się tym zagadnieniem nie zajmuje. Znalazło się tam miejsce na różne drobiazgi z dziedziny pedagogiki, na zagadnienia dziesiątorzędnej doniosłości, ale o tym, aby opracować i przedstawić ten centralny problem wychowania, jakim jest usprawnienie do czynu, nikt nie pomyślał[ii]. Dla takiego czołowego pedagoga katolickiego, jakim jest Eggersdorfer, centralnym zadaniem wykształcenia jest Bildung, ale wychowania tylko Führung[iii]; nie rozumie on tego, że wychowanie nie może się ograniczać do ciągłego tylko kierowania wychowankiem, co przez całe życie jest niemożliwym, lecz że ono winno w tym wychowanku utworzyć, ukształtować, zbudować (bilden) stałą skłonność do postępowania po linii tego kierownictwa, nawet wtedy, gdy kierownika już zabraknie i wraz z nim zabraknie tych zewnętrznych impulsów do postępowania wedle zasad moralności. I wychowanie przeto niemniej od wykształcenia ma być eine Bildung, wszak winno ono w duszy wychowanka zostawić stałe sprawności do czynu, a więc coś tam zbudować, coby życiem kierowało. Ma się rozumieć — i tego nie można dość silnie podkreślać, — że prawa rozwoju tych sprawności w obu tych dziedzinach, umysłowej — wykształcenia i moralnej — wychowania są bardzo różne, i dlatego trzeba dwie te dziedziny badać osobno[iv].
Należy przeto uważać za nader pomyślne zjawisko to zainteresowanie się zagadnieniem nawyków, które się daje zauważyć w pedagogice najnowszej doby. Można w nim dopatrywać się pewnego przezwyciężenia intelektualizmu moralnego, który tak fatalnie zaciążył nad doktrynami wychowawczymi ostatnich pokoleń, i choć nie jest ono jeszcze ostateczne, jednak stanowi niewątpliwie bardzo ważny postęp, który na dalszy rozwój pedagogiki może wywrzeć bardzo doniosły wpływ. Oczywiście nie wszystko co w tej dziedzinie uczyniono możemy zaakceptować, a nawet, powiedzmy to otwarcie, z nowoczesnych studiów nad istotą i powstawaniem nawyków, bardzo mało co ma dla pedagogiki głębszą wartość, a to z powodu zanieczyszczenia jej materialistycznymi założeniami nowożytnej psychologii. Ale samo już wysunięcie tego zagadnienia na pierwszy plan jest bardzo doniosłe. Otwarte zostało nowe pole do badań, albo raczej odkryto na nowo stare, zapomniane przez ostatnie wieki pole, i na nim będziemy musieli teraz stoczyć bój zarówno z materializmem jawnym i świadomym, jak i z kryptomaterializmem, polegającym na nieświadomym uleganiu poglądom materialistycznym, tak często niestety spotykanym i u katolików. Za każdym razem przeto, gdy będę któremu z pisarzy katolickich zarzucał stanowisko materialislyczne, ten kryptomaterializm nieuświadomiony będę miał na myśli.
Źródło oraz ciąg dalszy rozważań znajdziesz tu: „Nawyk czy sprawność centralne zagadnienie pedagogiki katolickiej”, 1939, str. 3, o. Jacek Woroniecki
[i] Doskonale to wyraził Jacques Chevalier w swym ciekawym aczkolwiek pod ujemnym wpływem Bergsona powstałym studium: L’habitude (Paris, 1929) „Pedagogiquement toute l’education consiste dans la formation des habitudes” str. 1.
[ii] Patrz na ten temat moje uwagi: „Nova et vetera” W drodze do syntezy pedagogiczne. Miesięcznik kalechetyczno-wychowawczy. (Warszawa, 1931 r.).
[iii] Handbuch der Erziehungswissenschaft: I Teil: Allgemeine Erziehungtlehre Bd. III Jugendbildung (München, 1929) str. 9-10.
[iv] Myśl tę rozwinąłem dawniej w artykule: Paedagogia Perennis (Przegląd teologiczny. Lwów, 1925).


