Testament hetmański – Stanisław Żółkiewski
1606 rok
Fragment
W imię przenajświętszej Trójcy Świętej, Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. Zawżdy każdemu człowiekowi ma być przed oczyma niepewność żywota tego doczesnego, gdyż niezliczonej liczbie przygód jest podległy. Zatem i ja pamiętając na śmiertelność, a tym więcej będąc na teraźniejszej Rzeczypospolitej posłudze, gdzie sobie tego życzę, abym mógł zdrowiem swym zastąpić nieprzezpieczeństwo ojczyzny, a położyć żywot z pogany dla wiary święte! chrześcijańskiej; przeto tedy w obyczaj oświadczenia intencyi i wolej swej ostatecznej in vim testamentu, umarzając insze, jeśliby się który z pierwszych nalazł, to, co jest niżej, napisałem.
Naprzód wyznawam, iż wiarę świętą chrześcijańską podług wyznania apostolskiego, synodu nicejskiego i św. Atanazyjusza wierzyłem i wierzę wedle konfesyi Kościoła katolickiego; w tej to wierze do ostatniego skonania żyć mocną intencyją mam, dla niej, co daj Panie Boże, umrzeć sobie za największą pociechę pokładam i życzę, eiusdemque fidei merito, przez zasługę męki Pana i Zbawiciela naszego odpuszczenia grzechów i wiecznego żywota oczekawam, a Pana Boga proszę, żeby mię w tej wierze świętej do ostatniego punktu żywota potwierdzać i umacniać raczył.
Rzeczypospolitej, ojczyźnie swej, i królom, panom swoim, których panowania zasięgły dostalsze lata moje, tak królowi Jegomci Stefanowi, jako i teraz panującemu królowi Jegomci Zygmuntowi zachowałem całą i stateczną wiarę. Do praktyk żadnych, które by były przeciwko dostojeństwa i zwierzchności Jego Król. Mci, nigdym się nie przymieszał, ani wiem o nich. A jako tak się czuję, żem cnotliwie, wiernie służył Jego Król. Mci, panu swemu, krwie i zdrowia swego dla służby Jego Król. Mci i Rzeczypospolitej nie żałując, tak mam nadzieję, że u Jego Król. Mci będą w wdzięcznej pamiątce jakiekolwiek atoli chętliwe zasługi moje…
Ciebie, moja najmilsza Małżonko, poruczam Panu Bogu. Jegoż i twojej opiece poruczam dziatki spólne, pamiętając na to, w jakiej zgodzie i w jakiej miłości żyliśmy z sobą; niech nie gaśnie i niech nie umiera w tobie pamiątka moja… W baczeniu twym, któregom wiadom, nie mam wątpliwości, że dziatkom spólnym, póki cie Pan Bóg chować będzie, dasz takie wychowanie i taką pieczę mieć o nich będziesz jako matka prawa, wiodąc ich do bojaźni Bożej, wszelkiej uczciwości. Syna, ponieważ z łaski Bożej chęć ma przedsię do nauki i ma już początki niezłe, nie odrywaj go od tego i słódź mu to, co najpilniej. W Zamościu się zaczęła nauka godna dzieci szlacheckich, i wolę, że go tu w Polszcze, niźli gdzie indziej do cudzej ziemie uczyć dasz: bo to jest jawna, że nierówno większa liczba jest tych, którzy do cudzych ziem dla ćwiczenia jeżdżą, co więcej złych niźli dobrych obyczajów przynoszą: a zgoła rzadki z czym dobrym przyjedzie… Doma przy sobie nie chowaj go, do buty i do powagi nie każ go mieć… A gdy przyjdzie do lat dostalszych, albo królowi Jegomości na dworze niech służy, albo żołnierską służbę, jeśli będzie w dobrym porządku. Lat młodszych koniecznie doma nie daj mu trawić; byś go zanadrzu chowała, przygody, jeśli Bóg jaką przeźrzał, nie uchronisz. Za domowym mieszkaniem próżnowanie, za próżnowaniem wszytko złe w człowieku się rodzi…
Starsza córka nasza już ma opiekuna, którego jej Pan Bóg z wolej swej przeźrzał. Tę też drugą mniejszą Pana Boga Opatrzności i opiece Jego świętej poruczam…
Janie, synu mój najmilszy, do ciebie teraz mowa moja. Z tego świata mi nie żal z inszej miary, ciebie bym był rad wprawował do bogobojności i wszelakich uczciwych spraw. A jakom cię miał za żywota ćwiczyć, zostawujęć na piśmie krótką tę instytucyją swoję… Królowi polskiemu, panu swemu, wiernie służ i Rzeczypospolitej, ojczyźnie swej; dla dostojeństwa, dla sławy króla, pana swego, dla dobrego Rzeczypospolitej krwie i zdrowia swego nie żałuj. Młodsze lata swe naukami poleruj, nie daj się nikomu w młodości twojej od tego odwodzić. Mnie wierz, z nauki wielką podporę i wielki ratunek do godności, do służby Rzeczypospolitej, do wszelakiego uczciwego życia mieć będziesz. Nie mów, jako wiele ich: nie mam chęci do nauki; w twojej mocy ta chęć, każdy, kto chce, może ją mieć… Gdy do męskiego wieku będziesz przychodził, rycerskie ćwiczenie jest szlachcicowi naprzystojniejsze; tym się paraj, próżnowania jako powietrza się strzeż. Mistrzem zaraz nie chciej być, byś nie pobłądził; przy hetmanie się pierwej baw rzeczom się przypatrzywszy, dopiero też rotę możesz wieść. A jeśli się potrzeba jaka Rzeczypospolitej podała, nie zostawałem sam nazad; nie dla chluby to wspominam, ale żebym z mego przykładu w tobie tym więtszą chęć pobudził do naśladowania cnoty ojcowskiej. Z przednimi się bierz, miej się do pokazania cnoty szlacheckiej, do uczciwej sławy… A kiedy to dobrą intencyją dla służby dla dobrego Rzeczypospolitej czynić będziesz, pójdzie za tym uczciwa sława, będzieć Pan Bóg błogosławił. Abyś tez i umarł przy tym, nic osobliwszego potkać cię nie może. I poganie tak rozumieli, że śmierć dla ojczyzny słodka… Pana Boga między inszymi rzeczami proś, żeby do odmian w Rzeczypospolitej nie przychodziło za wieku twego, jako za mego żywota wiele tego Pan Bóg dopuszczał. Daj Boże, żeby to nie było. Ale skażony wiek, siła złych, niebacznych ludzi. Z tymi się nigdy nie łącz jeśliby kto chciał do odmian rzeczy przywodzić, i owszem przy królu, panu swym, wedle możności się zastawiaj. Takowe odmiany panów, daleko nie chodząc, węgierską ziemię i wołoską do zniszczenia i do upadku przywiodły: i u nas najciężej, by to raz począć, nie byłoby temu końca, jeno upadkiem Rzeczypospolitej. Pomniąc na to, że wszelka zwierzchność od Pana Boga, choćby też i niedostatki jakie w panu, lepiej jest do jedności niźli na odmianę, która jest szkodliwa i bardzo nieprzepieczna, rzeczy przywodzić. I królowie mają nad sobą więtszego króla, który ich będzie sądził, jeśli się co od nich perperam ku krzywdzie ludzi im od Pana Boga powierzonych dzieje. Jeśliby zaś przyszło z dopuszczenia Bożego, bo i królowie tejże śmiertelności podlegli, jako i insi ludzie, napominam cię, nie daj się żadnym skazom ani żadnym wymysłowym perswazyjam uwodzić od tego, co będziesz rozumiał być z dobrem Rzeczypospolitej, z sławnym, pożytecznym jej. Pożytków żadnych swoich nie szukaj z tej miary, ani o nich myśl; za wieku mego dom rakuski osobliwie zażywał tych przekupieństw: najdziesz i w szkatule mojej listy ich z obietnicami. Alem ja tego do umysłu swego nie przypuszczał…
Co się tyczy pogrzebu ciała mego, przydaje się to i wielkim królom, że ciała ich bez pogrzebu zostają. Sławniejszy żywot i chwalebniejsza śmierć Władysława króla, co u Warny zginął, niźli wielu innych, co na ich nagrobki patrzymy. Ale to idzie wedle wolej i obiecania Bożego. Życzę pewnie sobie śmierci tak słodkiej dla wiary świętej, dla ojczyzny, ale nie wiem, jeślim tej łaski od Pana Boga godzien. Jakożkolwiek Pan Bóg przeźrzał, jeśli będzie sposób, niech będę pochowany w grobie ojcowskim, a bez pompy, bez owych koni, kirysów. Jednak, jeślibym w potrzebie umarł, miasto aksamitu czarnego, który znaczy żałobę, niech trumna przykryta będzie szkarłatem, na znak wylania krwie dla Rzeczypospolitej, a to nie dla chluby żadnej, lecz dla pamiątki i dla pobudki drugich do cnoty i nieszanowania się dla ojczyny…
Źródło: „Materiały do literatury polskiej” dla klasy i liceów ogólnokształcących, Tom trzeci, 1947 r., J. Keiner, A. Balicki, St. Maykowski, str. 48


