Józef Simmler, Przysięga królowej Jadwigi, Muzeum Narodowe w Warszawie
Wychowanie katolickie

Tradycje wychowania domowego w Polsce

Jeżeli dla każdego społeczeństwa sprawa rozwoju rodziny ma niezmiernie ważne znaczenie, to dla narodu polskiego jest ona wprost kwestią życia lub śmierci. Wynika to z wyjątkowo doniosłej roli, jaką ognisko domowe odgrywa w naszym bycie społecznym i politycznym. W epoce przedrozbiorowej nie potrafiliśmy stworzyć silnej organizacji państwowej, ale za to wysoko rozwinęliśmy rodzinę. To też, od kiedy w budowie Rzeczypospolitej poczynają się ukazywać coraz głębsze rysy i szczerby, rodzina polska odgrywa coraz większą rolę. Staje się ona najważniejszą dźwignią ducha patriotycznego, jedynym nieraz ratunkiem w sprawach publicznych. U jej ołtarzy wytwarza się najwyższa instancja opinii publicznej, tutaj znajdują pogodzenie sprzeczności prywatnych i społecznych interesów.

„Topniał w niej i miarkował się — pisze Łoziński[i] — krnąbrny i porywczy temperament narodowy, poskramiał się wybujały aż do niesforności indywidualizm szlacheckiego charakteru”.

Niejeden warchoł i paliwoda drwił sobie z wyroków trybunałów, ale zawsze liczył się z tym, co pani matka o jego postępowaniu powie. Człowiek wątpliwego charakteru łatwiej mógł zostać posłem lub urzędnikiem powiatowym, aniżeli spowinowacić się z szanowną rodziną, gdyż związek z uczciwym domem stawał się dla niego niemożliwym. Tę wielką powagę moralną zawdzięcza rodzina kobiecie polskiej, której dostojny typ rozwinął się u nas od najdawniejszych czasów. Z pomroku dziejów wychyla się urocza postać Wandy, która dobrowolnie śmierć w falach Wisły ponosi, aby obronić ziemię rodzinną od zachłanności księcia Rytygiera. Za tę ofiarę z życia naród usypał swej wybawicielce wielki kopiec pod Krakowem, jedyny i najtrwalszy w świecie pomnik, którego nie spali ogień, nie zabierze woda, wzniesiony kobiecie rękami wdzięcznych rodaków.

Potem duch Wandy odradza się w Jadwidze, umiłowanej królowej polskiej, która daje przykład, jak należy czynić ofiarę z osobistego szczęścia dla ideału ojczyzny, jak można bez szemrania wychylać kielich goryczy, kroplę po kropli, aż póki się samo życie nie wysączy.

Jest to ofiara nie mniej trudna, niż wielki czyn jednorazowego poświęcenia. To też wielka królowa nasza pozostanie na zawsze w pamięci narodu, jako uosobienie dobra niewieściego, a zarazem, jako symbol głęboko pojętej roli obywatelki kraju, co się troska zarówno o maluczkich w ich nędzy i chorobie, schodząc z wysokości tronu do ich ubogich domostw, a jednocześnie ma szeroki pogląd na potrzebę nauki i oświaty, rozdając na ten cel wszystkie swoje klejnoty. Obie królowe występują w historii naszej, jako duchowe przewodniczki, wiodące cały ród polski niewieści na wielkie wyżyny moralne. Rzadko też w którym narodzie kobieta z równą godnością i poświęceniem spełniała swe posłannictwo dziejowe.

Poczynając od wieku XV, dzięki niej szerzy się w domach szlachty coraz bardziej piękny obyczaj, panuje w nich prawdziwa religijność, głębokie umiłowanie dobra kraju, rozwija się ład i karność życia rodzinnego. Wysoki takt kobiety polskiej, wielka etyka jej życia osobistego, rozum, prawdziwa miłość ojczyzny i głęboka religijność powodowały, że stanowisko matki i żony nie tylko było szanowne, dostojne, ale i bardzo wpływowe. Wybiegało ono nieraz poza obręb rodzinnego życia, sięgając do najważniejszych spraw państwowych. Nawet, gdy o elekcję króla chodziło, agenci kandydatów pilnie uważali, za kim oświadczą się kobiety. A ten ogromny wpływ ich nie wynikał, bynajmniej z roli czynnych agitatorek lub sejmikowych mówczyń, lecz z wielkiego moralnego dostojeństwa i powagi.

Upłynęły wieki, naród nasz przechodził najsroższe koleje dziejowe, a kobieta polska zawsze była najtroskliwszą piastunką ducha patriotycznego, w najtrudniejszych zaś do przeżycia czasach ratowała uczucia narodowe od zachwiania i zaniku.

Gdy przyszła ciężka niewola, rodzina stała się ostoją narodowej tradycji, szkołą miłości kraju i przystanią, w której szukał schronienia ojczysty język, patriotyczna poezja i wszystkie najdroższe uczucia. Przy ognisku rodzinnym w cichości uczono dzieci modlić się za ojczyznę, zapoznawano z jej dziejami i nucono pieśni narodowe, płacząc nad ciężką dolą.

I oto stał się cud! Rodzina polska uratowała moralny dorobek przodków od zagłady, aczkolwiek sprzysięgły się przeciw niemu wszystkie moce świata. Ona zbawiła dusze młodych pokoleń od skażenia i deprawacji, chociaż wymyślnymi środkami dążyła do tego szkoła i cały system państwowy. Jakim sposobem to się stało? „Bo w tym gmachu, pisze Sienkiewicz[ii], który się zwał Rzeczpospolitą Polską, źle powiązane cegły żyły własnym życiem, i gdy runął, żyć nie przestały. Po nieszczęsnej katastrofie Polskę trzeba było zabijać w każdym domu, a to już jest rzecz, przechodząca wszelkie państwowe siły”.

Dziś otwiera się przed nami nowa karta dziejów. Wśród mnóstwa zagadnień bytu narodowego staje przed nami wielkie pytanie, w jakim kierunku ma się odbywać rozwój duchowy Polaka. Wychowanie go na dobrego obywatela kraju i przystosowanie do nowych warunków życia politycznego będzie zadaniem ogromnie trudnym, niezmiernie złożonym i bardzo odpowiedzialnym przed historią. To, co teraz zdziała matka i wychowawca, będzie podwaliną losu licznych przyszłych pokoleń. Dola bowiem narodu zależy przede wszystkim od jego moralnej wartości.

A więc muszą oni wlać nowe siły w naród, przekształcić duszę Polaka. Trzeba będzie bowiem rozwinąć w nim cechy właściwe wolnym narodom i tym uzdolnić do samodzielnego życia, wyplenić wady, zrodzone w ciągu długiej niewoli, i wskrzesić siły, co już były w zaniku. Zadanie to będzie powierzone przede wszystkim kobiecie polskiej, która winna się do niego poważnie przygotować i przystąpić z całym skupieniem sił niewieściego serca i rozumu. Będzie ona musiała, jak przed wiekami, stanąć na straży dusz polskich oraz bronić rodzinę od wewnętrznego rozkładu. Jeżeli zbuduje ona dobrze dom polski, to nie ma takiej siły, która by mogła go skruszyć, zniszczyć, a organizm narodowy przyprawić o śmierć. Gdy bowiem stworzy uczciwą, kochającą się, zdolną do pracy dla ideałów, zwartą i czynną rodzinę, to wyzwoli takie siły narodu, które się oprą wszelkiej obcej nawale, najlepiej nawet zorganizowanej, kulturalnej i wyrafinowanej w środkach.

Stanie się to wówczas, gdy wzorem swoich prababek wstąpi na najwyższy stopień polskiego domowego ołtarza, jako czcigodna jego kapłanka, od której głównie zależy, aby „te drobne rodzinne znicze zlały się w jedno spokojne, wielkie, błogosławione i powszechne ognisko”.


[i] „Życie polskie w dawnych wiekach”, Lwów 1908 r., str. 142.

[ii] „Nasz Dom”. Książka zbiorowa, Warszawa, 1912 r, str. 2.

Źródło: Borowski Władysław Maria, Ogólny zarys wychowania narodowego, 1918, str. 227.