Do rodziców – św. Józef Sebastian Pelczar
Siłę Polski w przeszłości stanowiło życie religijne i rodzinne. Dopiero zły przykład dwóch rozpustnych królów — Augusta II i Stanisława Augusta — stosunki z wyuzdanymi dworami, wersalskim za Ludwika XV i petersburskim za Katarzyny II, wpływy niemoralnej filozofii francuskiej i lóż masońskich zepsuły w warstwach wyższych nieskażony przed tym obyczaj i rozluźniły niejeden węzeł familijny, za czym poszły rozwody i zgorszenia.
W wieku XIX życie rodzinne w Polsce było czystsze i mocniejsze niż w niejednym kraj,: ale źle na nie działał i działa anty religijny duch czasu. On to bowiem wprowadza, gdzie może śluby cywilne i rozwody, tak że np. w samej Francji przypada na rok do 10 000 rozwodów, on według teorii Malthusa przyjmuje jako maximum dwoje dzieci, a przez to mnoży ohydne występki, — to znowu zachwala wolną miłość i odciąga wielu mężczyzn od małżeństwa; on rozbija ognisko domowe, ciągnąc męża do klubów, resurs, kawiarń i lóż masońskich, a żonę wabiąc na wizyty, rauty i zabawy, to znowu pod hasłem emancypacji i feminizmu przerzucając ją na pola obce jej powołaniu[i]. Cóż dziwnego, że dziś niejedna rodzina przedstawia smutny obraz rozprzężenia, Oby tego nie było na ziemi polskiej! Przeciwnie, niech każdy jej dom będzie podobizną świątyni Pańskiej, z której by Bóg miał chwałę, a naród pociechę i siłę.
Najważniejszym obowiązkiem rodziców jest wychowanie dzieci, dobre zaś wychowanie jest niemożebne bez religii; ona bowiem prawdami i łaskami swoimi użyźnia te młode role, nadaje powadze rodzicielskiej i nauczycielskiej wyższe namaszczenie, czyni posłuszeństwo obowiązkiem przez Boga nakazanym, podtrzymuje karność pobudkami nadprzyrodzonymi i wyrabia silny charakter. W dawnych rodzinach polskich wychowywano dzieci bogobojnie, chociaż środki pedagogiczne były czasem dość surowe i proste. Dziś nie brak rodziców, którzy modlitwą, przykładem i słowem wpływają zbawiennie na swe dzieci, ale są też rodzice, i to w warstwach wyższych, tak niedbale spełniający swój obowiązek, że dla zachowania zupełnej swobody w życiu towarzyskim wychowywanie swoich dzieci powierzają bonom i guwernantkom, starszym zaś chłopcom dają czasem za nauczycieli ludzi bez wiary i uczciwości. Lichym albo niedbałym jest także wychowanie dzieci w wielu domach wiejskich i rzemieślniczych czy robotniczych, gilzie dzieci muszą nieraz patrzeć na brzydkie występki, albo słuchać przekleństw i mów nieprzyzwoitych, i gdzie głównym środkiem do utrzymaniu karności jest kij.
W sferach wykształconych zdarza się nieraz, że sami rodzice psują swe dzieci, bo wobec nich depcą przykazania Boskie i kościelne, mówią z pogardą o duchowieństwie, opowiadają głośno gorszące wypadki, pozwalają niedorostkom czytać śliskie romanse i sensacyjne kroniki dzienników, to znowu patrzeć na nagości w ilustracjach, wiodą ich ze sobą na niemoralne nieraz przedstawienia do teatrów, kin i kabaretów, słowem, głupią swą pieszczotliwością i zezwalaniem na wszelkie zachcianki swoich dzieci budzą w nich lub potęgują złe skłonności. Jakże się tu dziwić, że takie wychowanie najgorsze wydaje owoce, zwłaszcza, gdy i szkoła nie działa dodatnio?
Zło do tego stopnia doszło, że nawet warszawska „Myśl niepodległa” acz zwolenniczka bezreligijnego postępu, rozwodzi żałosne treny[ii]. „Zawiedliśmy się na inteligentnych maikach. Przekonaliśmy się, że posiew inteligencji padł na całkiem nieodpowiedni grunt. Znika typ matki dawnej, kobiety prostej, surowej, umiejącej tupnąć, gdy trzeba; a zamiast niej rozwielmożnił się typ matki, bardzo mężnej na wiecu, bardzo wymownej na zebraniu publicznym, ale zapominającej języka w gębie, gdy własne dzieci zaczną jej ciosać kołki na głowie.
A jak wygląda ojciec? Ojciec pozostawia wychowanie dzieci matce. Ojciec jest gładki i wychodzi także gładko z synem. Umie syna prosić, rozkazywać mu nie umie. Gdy więc takie są warunki wewnętrzne, czyż dziwić się, że w razie pogorszenia się warunków zewnętrznych następuje w rodzinie zupełne rozprzężenie? Nie wiemy, ale zdaje nam się, że domowe wychowanie rodzinne obecnej inteligencji jest mało albo nic nie warte. Nie możemy się spodziewać, aby rodziny te wychowały jakieś pokolenie dorzeczne. Wszędzie panuje duch słabości, miękkości, ustępliwości, wszędzie widzimy brak charakterów, ludzi zdania, ludzi zdecydowanych. Matki inteligentne zupełnie nie umieją być matkami. Nie rozumieją swoich obowiązków. Nie mają powagi. Nie umieją nawet dzieci dozorować”.
„Myśl niepodległa” określiła trafnie ujemne strony wychowania, ale nie dodała, że głównym ich źródłem jest brak ducha chrześcijańskiego, którego ona sama w rodzinach polskich tępiła.
- Mowa o wychowaniu dzieci – św. Jan Chryzostom
- Testament hetmański – Stanisław Żółkiewski
- Dla matki – pogadanka o celu wychowania
Cóż tedy mają czynić rodzice, aby dobrze wychować swe dzieci? Oto niech się modlą za nimi, polecając je codziennie Sercu Jezusowemu przez Najśw. Matkę, i św. Jozefa. Niech im przyświecają dobrym przykładem, żyjąc iście po chrześcijańsku i zaprawiając je w tymże życiu, do czego służy wspólne czytanie duchowne, wspólna z nimi modlitwa, nauczanie dzieci katechizmu i praktyk pobożnych, wspólne też odwiedzanie kościoła, a gdy dzieci są starsze, wspólne słuchanie Mszy św. i przystępowanie do Sakramentów św. Niech się starają o dobór dla nich dobrej lektury, dobrego towarzystwa, dobrych nauczycieli lub nauczycielek, względnie takiej szkoły czy takiego konwiktu, gdzie wychowanie jest bogobojne. Niech wreszcie nad nimi ciągle czuwają i wpiszą je zawsze do bractwa czy stowarzyszenia katolickiego.
Z reguł pedagogicznych podnoszę także, aby rodzice w kierowaniu dziećmi okazywali im wiele serca, ale nie zamykali oczu na ich wady i wybryki, aby dbali nie tylko o rozwój sił umysłowych i fizycznych, ale także o uszlachetnianie serc i wyrobienie charakterów, — wreszcie, aby działali konsekwentnie i zgodnie, bo nader szkodliwie wpływa na dzieci dysharmonia między ojcem i matką.
Rodzice chrześcijańscy, pamiętajcie, że od dobrego wychowania dzieci zależy ich zbawienie, a zarazem wasze szczęście i przyszłość narodu.
[i] Obszerniej rozprawiam o tym w dziele Obrona religii katolickiej Tom I. Rozdz. VI. (Co religia katolicka daje rodzinie).
[ii] Przytacza Głos narodu z 12 stycznia 1916.
Źródło: [Św.] ks. bp Józef Sebastian Pelczar, Wezwanie do pracy nad duchownym odrodzeniem się narodu polskiego, Kraków 1917, str. 39



