Henryk Kubler wg Henryka Pillati'ego, Wiek młodzieńczy - Muzeum Narodowe w Krakowie
Wychowanie katolickie

Kształcenie charakteru – ks. Stanisław Podoleński TJ

I. WAŻNOŚĆ KSZTAŁCENIA CHARAKTERU

1. Człowiek to czyn, wartość człowieka to jego wola

Aby wzniosłe prawdy i dobre zasady, wpajane w dziecko, przyniosły należyty owoc, muszą zostać wprowadzone w czyn, inaczej na nic się nie przydadzą. Tylko ten, kto w całym swym postępowaniu nie ulega zachciankom i namiętnościom, przemijającym sympatiom i antypatiom lub interesom, ale kieruje się pewnymi, niewzruszonymi zasadami moralności i wiary, jest prawdziwym człowiekiem, człowiekiem charakteru. Człowiek chwiejny, niestały, a zwłaszcza zły, to człowiek bez charakteru.

Samo jednak postępowanie według zasad, to jeszcze za mało. Aby odpowiedzieć naturze woli i rozwinąć w pełni jej najwyższe przymioty, musi ono odbywać się w duchu miłości, świadomej, życzliwej ofiarności z własnego „ja”, które poświęca się w potrzebie, choćby je to nawet wiele kosztowało. Wtedy dopiero będziemy mieli całego człowieka, rozumnego i niezłomnego, ale zarazem pełnego ciepła i ducha chrześcijańskiego, ducha Chrystusa Pana, który nie tylko był wiernym zasadom, ale też kochał ludzkość, dla niej żył, pracował i umarł.

Tylko w takim człowieku dojść mogą do rozkwitu wszystkie najszczytniejsze właściwości i dążenia natury ludzkiej; on jedynie potrafi osiągnąć równowagę i harmonię wewnętrzną i zachować je wśród wszelkich zajęć, przejść i zdarzeń; taki tylko cieszy się prawdziwą wolnością, ponieważ nie uczucia i namiętności nim rządzą, ale on panuje nad niemi. U niego w życiu wszystko uporządkowane, zajmowanie się sobą i oddanie dla drugich nigdy nie przeszkadzają sobie wzajemnie, trudności napotykane nie wytrącają go z właściwej drogi, zniechęcenie nie ma do niego przystępu, pokusy wewnętrzne i zewnętrzne, namowy i niedobry przykład złych ludzi rozbijają się o żelazną jego wolę jak wzburzone fale o granitową skałę, a on idzie zawsze naprzód, spokojny, pogodny, kochający drugich i poddany całym sercem Bogu.

2. Że takie wyrobienie charakteru stanowić musi cel i uwieńczenie dzieła wychowania, że do osiągnięcia jego zmierzać powinny od początku wszystkie starania rodziców, jest chyba oczywistym.

Już wskazówki podane w poprzednich ustępach prowadziły do tego celu, ale tylko pośrednio i dlatego obecnie wypadnie nam zastanowić się nad sposobem, w jaki oddziaływać należy bezpośrednio na wo1ę dziecka, aby je wyrobić na człowieka charakteru.

Rzecz to jest nie łatwa do przeprowadzenia. Wiemy dobrze z własnego doświadczenia, jak trudno nieraz pokazać się stanowczym w chwili pokusy, zniechęcenia lub zewnętrznych trudności. Wiemy, jak wielu ludzi gubi siebie i wtrąca drugich w przepaść dlatego tylko, że nie zdołali się zdobyć na potrzebną siłę woli i zeszli z drogi prawej. Poznanie tej prawdy powinno nas pobudzić do usilnej pracy nad wyrabianiem charakteru u młodzieży. Ci bowiem, którzy teraz są dziećmi, dorosną niedługo i staną na arenie życia zaopatrzeni w oręż o tyle tylko, o ile dobrzy rodzice i wychowawcy wprawili ich zawczasu do walki i dali do ręki tę po łasce Bożej najskuteczniejszą broń, jaką jest silna, niezachwiana wola.

Młodzież polska potrzebuje ćwiczenia tego tym bardziej, że właściwością jej jest entuzjazm, zapał, uniesienie, które wiodą wprawdzie do wielkich czynów, lecz niestety zbyt często bywają tylko słomianym ogniem, który wnet wygasa dla braku wytrwałości siły woli.

II. SPOSÓB KSZTAŁCENIA CHARAKTERU

a) Sprecyzowanie zagadnienia

1. Co znaczy: człowiek dzielny, stanowczy, człowiek charakteru — rozumie każdy. Ale gdy przyjdzie bliżej określić ów charakter, a zwłaszcza wyrabiać go u młodzieży, nagle okazuje on się czymś tak nieuchwytnym, że niewiadomo, od czego zacząć, jak zabrać się do dzieła. Dlatego spróbujemy naprzód objaśnić w sposób przystępniejszy i więcej namacalny, o co głównie chodzi przy kształceniu, czyli wyrabianiu charakteru?

Codzienne doświadczenie stwierdza, jak trudno spotkać dziś człowieka, który by na każdym miejscu umiał odpowiedzieć godnie swemu zadaniu i ściśle spełniał obowiązki względem Boga, siebie i ludzi. Jedni sprzeniewierzają się im w poszczególnych wypadkach, inni często i w ważnych rzeczach, a przyczyną bywa stale nie nieznajomość obowiązków, ale brak siły woli do ich wykonania. Namiętności, niedobre skłonności i zachcianki, namowy drugich biorą górę nad głosem sumienia, a człowiek ulega im dlatego jedynie, że nie czuje w sobie dość siły do ich zwyciężenia, nie umie panować nad sobą. I ta słabość go gubi. Gdyby miał dostateczną siłę woli, byłby uratowany — lecz tej właśnie mu brakuje.

Toteż wychowanie, które ma przygotować dziecko do życia, powinno zabezpieczyć je zawczasu przed tym strasznym nieszczęściem, wyrobić w nim potrzebne męstwo i siły, nauczyć zwłaszcza zwyciężania trudności i panowania nad sobą. Wprawiwszy się do tego za młodu w rzeczach drobnych, potrafi sprostać cięższym zadaniom w późniejszym życiu.

2. Sprawy tej nie trzeba jednak brać przesadnie ani jednostronnie. „Zwyciężanie siebie” brzmi dla niektórych zbyt surowo i ascetycznie. „Panowanie nad sobą” biorą inni po wojskowemu, zdaje im się, że do tego konieczny jest surowy rygor, że człowiek taki winien być zawsze poważny, stanowczy, bezwzględny; dobroć serca byłaby u niego już słabością.

Zapatrywanie takie byłoby błędnym. Najwyższe charaktery, jakie zna ludzkość, to Święci, a przecież dobroć serca, przebijająca na zewnątrz i okazująca się we wrażliwości na potrzeby i cierpienia drugich, była u nich posunięta daleko. Silny charakter może się więc doskonale łączyć z tymi właściwościami serca, owszem prawdziwie chrześcijański charakter powinien je zawsze posiadać. Nie surowość ani bezwzględność należy do jego istoty, tylko owa dobra wola, opierająca się na ukochaniu najwyższego Dobra i niezłomnie idąca po linii Jego woli, podporządkowująca Mu w zupełności siebie i to nie z przymusu zewnętrznego, lecz z przekonania i z własnej chęci.

3. Ażeby ta dobra wola człowieka trzymała się jednak wytrwale jednej linii postępowania — co jest niezbędnym warunkiem prawdziwego charakteru — musi opierać się na niezłomnej podstawie. Człowiek taki musi posiadać skrystalizowany, jednolity pogląd na świat, na cały porządek moralny, płynący konsekwentnie z woli najwyższego Prawodawcy. Bez tego nigdy nie będzie można liczyć na stałość jego zasad i jednolitość postępowania.

Dlatego charakteru, w ścisłym tego słowa znaczeniu, nie może posiadać dziecko, gdyż rozum jego nie jest jeszcze dostatecznie rozwinięty, a postępowanie nie opiera się na przesłankach należycie przetrawionych i samodzielnie przyswojonych. Dziecko może być dobrym, może ujmować wszystko pod jednym, np. religijnym, kątem widzenia; ale synteza ta jest zawsze wynikiem wychowania i dokonała się pod wpływem osób drugich, wskutek czego pozostaje otwartym pytanie: czy przetrwa ona stale i przetrzyma czas próby? Dopiero lata około 20-go roku życia i następne są właściwym okresem ostatecznego formowania się charakteru.

b) Kiedy i przy jakiej sposobności zabrać się do pracy

Przede wszystkim pamiętajmy, że nauka ta nie polega na wykładach, ale jest praktycznym ćwiczeniem — od lat najwcześniejszych — które urządza się wtedy tylko, kiedy dziecko ma do spełnienia pewne obowiązki, a tymczasem na przeszkodzie staną mu jakiekolwiek trudności wewnętrzne, zwłaszcza złe skłonności i popędy. Zadaniem rodziców będzie wtedy takie pokierowanie dzieckiem, aby oparło się skutecznie tym trudnościom i postąpiło jak należy.

Każde niemal zajęcie i rozrywka nastręcza sposobność do tego. Przy jedzeniu i piciu trzeba zwyciężać chęć do nieumiarkowania, przy pracy zwalczać budzące się lenistwo lub niecierpliwość, w obcowaniu z drugimi tłumić zarozumiałość i egoizm, przy rozporządzaniu cudzą własnością wzbudzać jej poszanowanie, przy okazjach, sprzyjających niemoralności, zmusić się do unikania ich i stanowczego oporu itd.

c) Jakich środków należy używać

1. Pierwszym i najważniejszym środkiem jest przyzwyczajenie, ponieważ zapuszcza silne korzenie w woli i niższych władzach, przez co staje się niejako drugą naturą. Trzeba więc przyzwyczajać dziecko do posłuszeństwa, dobrego zachowania się przy drugich, umiarkowania, prawdomówności, cierpliwości, punktualności i porządku; wprawiać je do zwalczania lenistwa, ociężałości, gniewu, łakomstwa, zazdrości. Jeżeli to ćwiczenie trwa stale od lat najmłodszych, przyniesie niezawodnie pożądany skutek, ponieważ nauczy dziecko zwyciężać siebie i trzymać się zawsze właściwej drogi.

Praca ta nie obejdzie się naturalnie bez różnych tłumaczeń i upomnień. W tych ostatnich jednak nie trzeba kierować się zbytnią surowością, ani używać słów za ostrych lub nieodpowiednich. Taka fałszywa „energia” jest nie tylko zbyteczna, ale owszem bardzo niepożądana, zwłaszcza względem dziewcząt. Ćwiczenie woli może i powinno się odbywać z łagodnością i miłością, ponieważ wtedy zostaje lepiej przyjętym, wnika głębiej i wpływa bardziej uszlachetniająco na charakter.

Łagodność ta nie wyklucza oczywiście zastosowania ostrzejszych środków w potrzebie. Jeżeli rzecz idzie opornie, choćby nawet nie ze złej woli, ale wskutek stałego niedbalstwa, zbyt gorącego temperamentu lub innych ujemnych skłonności, trzeba użyć przymusu, popartego niekiedy i karami. W ogóle trzeba żądać od dziecka stanowczo posłuszeństwa. Ono bowiem ćwiczy bezpośrednio wolę i bez niego nie ma mowy o wyrobieniu charakteru. To też karność, czyli skuteczne domaganie się spełnienia wydanych poleceń, jest konieczną — gdzie jej nie ma, tam niewiele można się spodziewać.

Ponieważ otoczenie, w osobach kolegów, służby, znajomych, a nawet niekiedy krewnych paraliżuje nieraz działalność wychowawców przez podkopywanie ich powagi i zachęcanie do nieposłuszeństwa, przeto rodzice powinni zwracać baczną na nie uwagę i usuwać dziecko spod ujemnych wpływów.

2. Domaganie się posłuszeństwa nie powinno jednak zabijać w dziecku samodzielności, która tak konieczną jest dla każdego i powinna być wyrabianą od pierwszych lat. Nie trzeba więc dziecku ustępować, ale byłoby grubym błędem chcieć kierować każdym jego krokiem i przełamywać wszędzie jego wolę. Takie wychowanie zrobiłoby z niego tylko manekina, niezdatnego do życia. Należy więc zostawić dziecku pewną wolność i swobodę działania, wspierać ją umiejętnie, a u ociężałych z natury nawet rozbudzać.

Ponieważ dogadzanie wszystkim zachciankom dziecka psuje je tylko, przyzwyczaja do grymasów, nieposłuszeństwa i zbytnich uroszczeń, przeto nie trzeba im ulegać. Owszem bardzo wskazaną będzie rzeczą, by od czasu do czasu umyślnie odmawiać dziecku spełnienia jego życzeń, nie pozwalać mu na wszystko, nie dawać i nie kupować, czego tylko zechce, a przyzwyczajać do uległości i znoszenia braków.

3. Do ćwiczeń tych praktycznych trzeba u bardziej rozwiniętej młodzieży dołączyć zachętę teoretyczną, słowną. Od czasu do czasu można wspomnieć o ważności wyrobienia woli i niebezpieczeństwie jej braku, o wielkim znaczeniu prawdziwego charakteru i roli, jaką odgrywa w życiu osobistym i społecznym. Trzeba zachęcać do przezwyciężania siebie, wskazując na wzniosłość tej walki i świetność zwycięstwa nad sobą. Bardzo pomocnym środkiem będzie odwoływanie się do rycerskości, męstwa i honoru u chłopców, a poczucia godności osobistej u dziewcząt. Wszystkie te tłumaczenia i zachęty uważać jednak trzeba za środek o tyle tylko skuteczny, o ile poprzedziło go użycie poprzednio wymienionych.

4. Jakkolwiek czysto naturalnymi środkami można czasem wyrobić dzielny charakter, udaje się to jednak niezmiernie rzadko. Codziennie prawie doświadczamy, jak wielka jest słabość naszej natury; dlatego, jeśli chodzi o ogół, śmiało można powiedzieć, że bez nadprzyrodzonych środków nie dojdziemy do celu, nie zdołamy wyrobić silnej woli u młodego pokolenia, zwłaszcza, że dziś żyje ono w szczególnie trudnych warunkach. Potrzeba potężnej pomocy łaski, by ona uleczyła jego niemoc i wsparła zwłaszcza w walce z własnymi namiętnościami. Dlatego rodzice powinni pamiętać, że jakkolwiek nie wolno zaniedbywać ćwiczeń, powyżej wymienionych, to jednak najpewniejszą rękojmią będzie dopiero Bóg i Jego łaska.

Do źródeł tejże trzeba więc młodzież prowadzić i to często. Należy zachęcać do gorącej modlitwy, dać do niej sposobność i dobry przykład. Polecać trzeba częstą spowiedź i Komunię św. Któż bowiem może skuteczniej uszlachetnić i wzmocnić wolę, jeśli nie sam jej Stwórca, znający dobrze ludzką słabość i żywiący najgłębsze dla niej współczucie.

Religia pomaga również przez swe wzniosłe prawdy o duszy, życiu pozagrobowym i Bogu, oraz przez przykłady Świętych. Bez wiary w życie wieczne mógłby sobie niejeden powiedzieć: poco mam walczyć, czemu się zwyciężać, czyż nie lepiej używać, skoro tyle mego? Ale w świetle prawd wiecznych cała rzecz przedstawia się inaczej i daje silnego bodźca do pracy nad wyrobieniem swej woli, charakteru.

5. Tak systematycznie przeprowadzone ćwiczenie woli zaprawi młodego do mężnego postępowania naprzód i przysposobi go do pracy samowychowawczej nad sobą, jaka jest obowiązkiem każdego dorosłego. Trudności i przeszkody napotykamy wszędzie, okazji do walki nie braknie nigdy. Pracować nad sobą musimy więc do ostatniego tchu i ta praca stanowi właśnie ciągłe samowychowanie. Lecz do niego jedynie ten będzie zdolnym, kto za młodu wprawił się do takiej pracy, dzięki umiejętnemu kierownictwu rodziców i wychowawców.

d) Parę wskazówek uzupełniających

1. Ponieważ przy wyrabianiu charakteru wychowawca musi opierać się na tych danych, jakie zastanie w poszczególnym dziecku, a dane te, czyli „dyspozycje”, są różne, stąd i praca jego różnie będzie się musiała rozwijać. U jednych dzieci pójdzie prędko i łatwo, u drugich wolno i opornie, tu rezultat będzie widoczny i znaczny, tam ledwie widzialny i niewielki. Praca wychowawcy musi więc być w każdym wypadku indywidualną i liczyć się z wszystkimi warunkami.

Okoliczność, że warunki te nie będą czasem sprzyjające, nie powinna zrażać wychowawcy. Wynik bowiem jego pracy w kształceniu charakteru zależeć będzie w dużej mierze od jego umiejętności i wytrwałości. Ujemne dyspozycje dziecka, jak wrodzona chwiejność woli i odziedziczone złe skłonności utrudniają znacznie osiągnięcie pomyślnego rezultatu, ale go nie uniemożliwiają, ponieważ dłuższe i umiejętne ćwiczenie potrafi je przekształcić, o tyle przynajmniej, że osłabi ich opór i uczyni je uległymi woli.

O ile ujemne dyspozycje woli i usposobienia nie są wrodzone lecz nabyte, wychowawca może łatwiej liczyć na całkowite ich usunięcie, jeśli będzie korzystał z wszystkich poprzednio wymienionych środków i okaże dziecku dużo serca, oraz niczym nie zrażającej się cierpliwości.

2. W związku z pracą nad wyrabianiem charakteru dobrze będzie wspomnieć o tak zwanych „dobrych” i „złych” dzieciach.

Jeśli dziecko jest łagodne, spokojne, potulne, grzeczne — wszyscy je lubią, pieszczą, nazywają aniołkiem; nikt z rodziców ani z wychowawców go nie upomni, nie zwróci uwagi, nie narazi na przykrość, nie obarczy niemiłymi rozkazami, bo przecież ono takie „dobre”! A przeciwnie, jeżeli dziecko jest z natury prędkie, zbyt żywe, hałaśliwe, a tym bardziej uparte, dokuczliwe, nieznośne, wszyscy go nie lubią, nazywają „nicponim”, z którego nic nie będzie; przy każdej sposobności skarżą na nie, krzyczą, karzą i biją; to są owe „złe” dzieci.

A tymczasem jedno i drugie zapatrywanie i postępowanie jest fałszywe. Ani pierwsze dzieci nie są bez wady, ani drugie bez zalet. Owszem te drugie, nieznośne charaktery bywają często daleko szlachetniejsze i dzielniejsze, i byle nad nimi należycie pracowano, wyrastają na najlepszych ludzi. A przeciwnie, owe dzieci „dobre” bywają często zbyt miękkie, niestałe, a wskutek tego, że nikt nie pracuje nad wyćwiczeniem ich woli, że zostawiono je samym sobie, stają się egoistami i schodzą na marne. Nie trzeba więc ani spuszczać się na mniemaną dobroć dziecka potulnego, ani też rozpaczać nad młodymi zatraceńcami. Jedno i drugie to materiał surowy, z którego ręka wychowawcy wyrobić może prawdziwe charaktery, byle pracowała umiejętnie i wytrwale.

Źródło: Ks. Stanisław Podoleński TJ, Podręcznik Pedagogiczny. Wskazówki dla rodziców i wychowawców, Kraków 1930, str. 197.

Podręcznik Pedagogiczny. Wskazówki dla rodziców i wychowawców

Polecamy Państwa uwadze Czytankę Pierwszą

Starannie dobrane teksty pochodzą z książek z przełomu XIX i XX wieku. Czytanka została wzbogacona licznymi ilustracjami i obrazami dawnych malarzy.

Czytanka Pierwsza