Paul Seignac – Lekcja czytania
Wychowanie katolickie

Uświadomienie płciowe – ks. Stanisław Podoleński TJ

1. Każde dziecko — nieraz już bardzo wcześnie — jest ciekawe, skąd się wziął jego młodszy braciszek czy siostrzyczka. Z wiekiem, zwłaszcza od okresu dojrzewania, zainteresowanie to rośnie. Odpowiedź na to pytanie, czyli pouczenie o sposobie rozradzania się ludzi, nazywa się uświadomieniem. Sprawa to obszerna i trudna, nie tyle w teorii, ile w praktyce, a równocześnie niesłychanie ważna dla wychowania młodzieży w czystości. Postaramy się podać tu zwięźle najważniejsze wskazówki w tej mierze.

2. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że uświadomienie, dokonane przez osoby do tego powołane, jest koniecznym. Dlaczego? — Dlatego, że tu nie ma wyboru. Jeśli rodzice nie objaśnią dziecku tej kwestii, która je interesuje więcej niż wszystkie inne, to uda się ono do złych kolegów, ą ci przedstawią mu wszystko chętnie, ale w taki sposób, że zachęcą je tylko do złego i mogą zniweczyć całą pracę rodziców, którzy pragnęli zachować dziecko czystym. Takich zaś złych doradców pełno jest wszędzie: koledzy, koleżanki, służba niedobra, złe książki, obrazy, przedstawienia itp.

I nie trzeba się oburzać, jeżeli dziecko, a tym bardziej młodzieniec lub dziewczę, pyta o te rzeczy. Ma ono do tego prawo i rodzice powinni się cieszyć, że do nich właśnie z zaufaniem się zwraca. Jeśli, jak powiedzieliśmy poprzednio, dziedzina płciowa tak jest ważna i tak wielki ma od Boga wyznaczony cel, to należyte jej przedstawienie nie może przecież być czymś złym, tylko dobrym. Milczenie rodziców w tym wypadku świadczy tylko, że albo sami nie mają o niej właściwego pojęcia, albo też nie umieją tej rzeczy wytłumaczyć dziecku w sposób podniosły i czysty.

3. Uświadomienie należy przede wszystkim do rodziców, jako rzecz niezmiernie delikatna, wymagająca osoby dziecku bliskiej i zaufanej, a przy tym niekończąca się na jednej rozmowie, lecz potrzebująca dłuższego czasu i stopniowego wtajemniczania. W braku rodziców powinien ich zastąpić roztropny i poważny wychowawca, a w ostateczności tylko spowiednik.

Ponieważ uświadomienie musi zawsze uwzględniać indywidualność dziecka, powinno się odbywać pojedynczo, w prywatnej rozmowie. Wszelkie masowe uświadomienie należy odrzucić, jako zgubne lub co najmniej niebezpieczne. Dlatego nie nadaje się do niego wcale szkoła. Każdy jej oddział stanowi zbyt wielką mieszaninę pod względem charakterów, temperamentów, stopnia uświadomienia przedtem już nabytego, poziomu moralnego — aby można było przemawiać do niej jednym językiem, utrzymać konieczną tu wysoką duchową atmosferę i trafić do celu. Szkoła winna się tylko ograniczyć do ogólnego przedstawienia istotnych rzeczy procesu rozrodczego. Szczegóły jego może dokładnie przedstawić w świecie roślinnym, ale nie powinna wdawać się w nie — o ile chodzi o szkołę powszechną i średnią — przy świecie zwierzęcym, a tern bardziej u człowieka.

Wbrew zdaniu niektórych osób, nie jest również lekarz specjalnie uprawnionym do tego zadania. Uświadomienie jest zagadnieniem przede wszystkim wychowawczym i moralnym, podczas gdy lekarza zajmuje głównie strona anatomiczna i fizjologiczna. Uświadamianie przez niego może być wskazanym tylko w poszczególnych wypadkach, o ile stwierdzi szkodliwe w skutkach zaniedbanie tej sprawy przez rodziców. Zbiorowo może on udzielać z pożytkiem pewnych wskazówek higienicznych, ale u młodzieży dorosłej, lub prawie dorosłej, która takiego pouczenia potrzebuje.

4. Kiedy należy uświadamiać? — Bez wątpienia najlepszą rzeczą byłoby utrzymać dziecko w zupełnej nieświadomości przynajmniej do okresu dojrzewania. Lecz taka rzecz czasem się tylko udaje i dziś coraz trudniej na nią liczyć. Dlatego w praktyce trzeba zawsze być gotowym i nawet kilkoletniemu dziecku dać dostateczną odpowiedź — w sposób, o którym niżej powiemy — skoro zapyta o te rzeczy i okaże silniejsze niemi zainteresowanie. Jeżeli zaś dziecko nie pyta wcale, powinni rodzice stale i bacznie uważać na nie i w razie podejrzanych jakichś objawów, zwłaszcza w okresie dojrzewania płciowego, sami zręcznie i w stosownej chwili rozpocząć rozmowę na ten temat („czy go coś nie niepokoi?”).

Jeśli jednak należy się starać, by nie uświadamiać dziecka bez potrzeby przedwcześnie, to o wiele bardziej unikać trzeba spóźnienia. Gdy raz te sprawy zostaną podane dziecku w złym świetle, zatrują jego wyobraźnię i duszę, niełatwo będzie potem to naprawić.

5.Warunki dobrego uświadomienia.

Ze strony dziecka koniecznym jest zupełne zaufanie, inaczej nie zwierzy się rodzicom.

Rodzice powinni więc z swej strony czynić wszystko, by zaufania tego nie zachwiać. W tym celu powinni w kwestii, o której mówimy, podawać zawsze dziecku prawdę; nie więcej niż potrzeba, ale prawdę. Wszelkie uciekanie się do wybiegów np. o bocianie, jest na ogół szkodliwym. Dla tej samej przyczyny źle byłoby, gdyby rodzice, zaskoczeni pytaniem dziecka, okazali jakiekolwiek zmieszanie i zakłopotanie; nabierze ono zaraz przekonania, że zapytało o coś niezwykłego, tajemniczego, a ta okoliczność pociągnie je tylko do dalszego zajmowania się tą kwestią. Trzeba więc pytania takie traktować z całą naturalnością, jakby chodziło o rzecz prostą, chociaż poważną. Najgorzej byłoby, gdyby rodzice gniewali się na dziecko za to, że się pyta, ponieważ wtedy przecinają drogę wszelkiemu dalszemu porozumieniu; dziecko nie zapyta ich już więcej, tylko uda się po objaśnienie do kolegów, a wtedy wszystko weźmie zły obrót.

Bardzo ważnym jest też sposób, w jaki rodzice będą prowadzili całą tę rozmowę. A zatem nigdy w tonie lekkim, wesołym, ale w takim, by on sam już nastrajał poważnie i dał dziecku do poznania, że tu chodzi o rzecz poufną i szczególnie doniosłą, która nie nadaje się do pustych żartów i rozmów ze złymi kolegami. Właśnie dlatego, że uświadamianie porusza kwestie zmysłowe i drażliwe, powinno być uduchowionym, tj. ciekawość dziecka powinna się zakończyć poważnym zapatrywaniem na całą sprawę i pobudzić je do uczuć szlachetniejszych: wdzięczności dla Boga i miłości tym gorętszej dla rodziców, a zwłaszcza matki, której tyle zawdzięcza. Z tej też przyczyny lepiej jest unikać porównań z świata zwierzęcego, ponieważ zestawienie takie objaśnia wprawdzie rzecz, ale za to obniża ów wysoki poziom, na jakim uświadomienie powinno się utrzymać.

Aby jednak odpowiedzieć tak trudnemu, a w następstwach doniosłym zadaniu, musi matka (względnie ojciec, wychowawca) dobrze przedtem rzecz obmyś1eć, wyszukać stosowną chwilę, nastroić się odpowiednio i uważać na każde słowo, by nie powiedzieć za wiele. Trzeba bowiem tylko tyle wytłumaczyć dziecku, aby zaspokoić jego obecną ciekawość i dopiero jeśli to nie wystarczy, udzielać mu stopniowo dalszych objaśnień. Jeżeli za wiele naraz zapyta, można mu jednak powiedzieć, że na dziś wystarczy dane wyjaśnienie, a potem, „jeśli będzie chciało”, chętnie powie mu się resztę.

6. Jak odpowiedzieć dziecku na pytanie, skąd się wziął jego braciszek czy siostrzyczka? — Powiedzieliśmy już, że źle byłoby nie dać żadnej odpowiedzi, lub dać fałszywą czy widocznie wykrętną. Co więc powiedzieć?

Można się starać sprowadzić rozmowę na inny temat. Jeśli jednak widzi się, że dziecko myśli dalej o tym samym, można mu powiedzieć: „Pan Bóg dał ci braciszka, a mamie i tacie syna”. Jeżeli nie zaspokojone tym pyta dalej, można dać np. taką odpowiedź: „Kiedy Bóg chce dać rodzicom dziecko, to każe mu rosnąć (w ciele) pod sercem matki, dopóki nie wyrośnie tak, żeby mogło już samo żyć”. Roztropność wymaga, by przez odpowiedni sposób wyrażania się nie zwrócić uwagi dziecka na stosunek ojca i matki, tylko na fakt ścisłej łączności dziecka z matką. Miłość ku niej wzrasta w dziecku nieraz w wysokim stopniu, odkąd się dowie, jak bardzo je kochała, jak wiele dla niego wycierpiała i jak ścisły łączy ich węzeł.

O ile z czasem i to nie wystarczy, trzeba dziecku powiedzieć i resztę, lecz zawsze z zastosowaniem wyżej podanych wskazówek, tj. prawdę, nie więcej niż potrzeba i w duchu wzniosłym. Normalnie będzie to jednak zachodziło dopiero w latach dorastających.

7. W końcu dwa ważne wyjaśnienia.

Przede wszystkim niech rodzice dobrze zrozumieją, że celem uświadomienia nie jest poznanie wszystkich stron fizjologicznych, a tym mniej złego popędu płciowego, lecz doprowadzenie dziecka do tego, by na proces powstawania człowieka zapatrywało się, jako na coś wielkiego, czcigodnego, oraz by się pobudziło do unikania wszelkich niestosownych żartów, rozmów i wykroczeń w tej mierze. Podawanie szczegółów anatomicznych i fizjologicznych jest tu zbyteczne, a nawet szkodliwe; o ile zaś w pewnych wypadkach byłoby ono wskazane, np., jeżeli jakiś młodzieniec czy dziewczę potrzebuje tego ze względu na wiek, narzeczeństwo lub dla uspokojenia prześladującej go chorobliwie ciekawości, należy to uczynić osobno, przy innej okazji. Zdrowe i w chrześcijańskim duchu udzielane uświadomienie nie pobudza na ogół młodego do zajmowania się rzeczami drażliwymi, owszem uspakaja go i uszlachetnia. Po wtóre, w uświadomieniu nie trzeba przeceniać samego pouczania, gdyż cnota czystości nie jest sprawą wiedzy, lecz woli. Znajomość kwestii płciowych nie zabezpiecza nikogo przed złem, jak wykazuje doświadczenie; czyni to jedynie silna wola i nadprzyrodzona pomoc łaski. Uświadomienie jest o tyle potrzebnym, o ile prowadzi do wyrobienia wo1i przez to, że wpaja w dziecko i młodego poważne zapatrywanie się na te sprawy, pobudza do odpowiedniego postępowania, uczy i każe walczyć z trudnościami.

Źródło: Ks. Stanisław Podoleński TJ, Podręcznik Pedagogiczny. Wskazówki dla rodziców i wychowawców, Kraków 1930

Podręcznik Pedagogiczny. Wskazówki dla rodziców i wychowawców

Polecamy Państwa uwadze Czytankę Drugą

Starannie dobrane teksty pochodzą z książek z przełomu XIX i XX wieku. Czytanka została wzbogacona licznymi ilustracjami i obrazami dawnych malarzy.

Czytanka druga