Nauka i technika pisania
Prawidłowe mechaniczne przyzwyczajenia mają również ogromne znaczenie i przy ruchach tworzących pismo, dzięki nim bowiem męczymy się mniej, a zatem i pisać możemy dłużej, niż przy przyzwyczajeniach złych i nieprawidłowych. Najbardziej więc celową metodą nauki pisania będzie ta, która jak najprędzej nas doprowadzi do prawidłowych mechanicznych przyzwyczajeń w pisaniu, a i innym wymaganiom dobrego pisania uczyni zadość.
Skoro tylko nauczymy się pisać i nabędziemy przyzwyczajenia w pisaniu, sam akt pisania liter przejdzie z działu ruchów kontrolowanych przez naszą świadomość, do działu ruchów mechanicznych— refleksyjnych. Świadomość daje tu tylko pewien kierunek w wykonywaniu tej pracy: czy np. mamy pisać więcej lub mniej ściśle, większymi lub też mniejszymi literami, prędzej lub wolniej itd. Poza tym, mięśnie nasze spełniają swą robotę mechanicznie, bez udziału świadomości i tylko przy powstawaniu nowych warunków, gdy zechcemy coś zmienić w pracy, lub gdy zajdzie w niej jakaś przeszkoda, świadomość zjawia się znowu, nadaje potrzebny kierunek, poczym proces pisania przechodzi znowu w zakres nieświadomości. Dopóki zaś ktoś nie zdobędzie dostatecznego przyzwyczajenia, świadomość musi często kontrolować jego ruchy przy pisaniu liter, kierunku wierszy itd.; jeżeli ktoś dopiero zaczyna się uczyć pisać, kontrola świadomości nie opuszcza go ani na chwilę podczas ruchów jego pióra, ołówka lub rysika. Im bardziej czynne będą przy początkowym nauczaniu świadomość, wola i uwaga, tym prędzej proces pisania przejdzie w mechaniczne przyzwyczajenie, ruchy staną się prawidłowe i w przyszłości nie trzeba ich będzie przerabiać.
Na czym polega dobre pismo? Od dobrego pisma wymagamy po pierwsze — czytelności, po wtóre — szybkości, po trzecie — piękna, równoznacznego prawie z proporcjonalnością i równoległością liter i ich części, oraz odpowiednią ich wysokością.
Indywidualność charakteru pisma zjawia się sama przez się; nie trzeba jej jednak lekceważyć pamiętajmy, że „na drzewie nie ma dwóch liści zupełnie do siebie podobnych!”. Pamiętajmy o bogactwie form, jakie daje przyroda. Nie należy sztucznie hamować rozwoju różnorodności pisma u różnych osób, zmuszając je kreślić litery, niewolniczo naśladujące pewien tylko wzór. Najczęściej nie zdaje się to na nic: każdy pisze indywidualnie, gdyż forma charakteru pisma leży nie poza nami, lecz w nas samych i zależy nie tylko od naszego osobistego upodobania i chęci naszej, by pisać tak lub inaczej, lecz i od naszych indywidualnych właściwości, od naszego temperamentu, stanu naszych nerwów i od różnorodnych cech całego naszego systemu ruchowego.
Zamknijmy oczy i spróbujmy napisać cokolwiek nie patrząc: każdy dostrzeże, otworzywszy oczy, że charakter pisma jego zupełnie się nie zmienił, — więc za formą i kierunkiem naszych liter nie tyle należy śledzić oczyma, ile pozostawić naszej ręce swobodę ruchów, zdając się na mechaniczne jej przyzwyczajenia przy pisaniu. Nie możemy, ma się rozumieć, przy pisaniu obywać się bez udziału oczu, lecz winniśmy unikać tego zbytecznego naprężenia, zjawiającego się w nich, jeżeli zbyt pilnie przypatrujemy się temu, co piszemy.
Ilością zużywanej siły mięśni przy pisaniu mierzymy długość pałeczek i kółek, wielkość ich zwrotów, a też odległość jednych od drugich.
Na miarowym zużywaniu tej właśnie siły mięśniowej, jako też na naturalności wszystkich naszych ruchów należy się opierać przy nauce pisania, oraz przy poprawianiu charakteru naszego pisma, zwracając przy tym uwagę w każdym poszczególnym wypadku na indywidualną stronę naszego systemu ruchowego.
Nie możemy jednak oczekiwać, żeby piękny charakter pisma wyrabiał się zawsze przy naturalności ruchów. Samo pojęcie piękna jest rozciągłe: nie każdemu się to samo podoba. Widzieliśmy już, że charakter pisma nie jest zupełnie dowolny i dlatego pojęcie piękna charakteru pisma określiliśmy możliwie obiektywnie.
Przy pisaniu powinniśmy zachowywać: proporcjonalność, jednostajną długość krótkich i długich liter, a także równoległość liter i ich części, oraz jednakowe między nimi odstępy; każdy powinien to w swoim piśmie wyrobić, co zresztą jest przy prawidłowych mechanicznych ruchach ręki dosyć łatwe.
Charakter pisma upiększają naciśnięcia, które bywają bardzo rozmaite i tworzą jego charakterystyczną cechę.
Powtórzmy raz jeszcze, że jeżeli pracę śledzenia za formą pisma przeniesiemy w zakres przyzwyczajenia mięśni do pracy mechanicznej, to wzrok nasz będzie pracował z mniejszym natężeniem i nie będzie potrzebował śledzić za każdym ruchem pióra. Stosuje się to, ma się rozumieć, nie do pierwszych chwil nauki, kiedy oczy muszą dużo pracować; do tego jednak, by pałeczka była prosta, udział wzroku nie jest konieczny, kierunek jej bowiem zależy od ruchów palców i ręki. Nieprawidłowe położenie ręki i nieprawidłowe trzymanie pióra sprawiają często skrzywienie pałeczek i gdyby dziecko najpilniej śledziło oczyma za ich kierunkiem, będą się one krzywiły, jeżeli ręka nie będzie miała swobodnych ruchów.
Szybkość pisania zależy głównie: po pierwsze — od ciągłości pisma, to jest od tego, żeby słowa pisały się o ile można bez przerwy, jednym ciągiem, nie odejmując pióra od papieru; po wtóre — od tego, żeby ręka się nie naprężała, a zachowywała swe prawidłowe, naturalne, swobodne położenie przy prawidłowym trzymaniu pióra tj. takim, które nie krępowałoby swobody jego ruchów; po trzecie — od zachowywania rytmu, tj. od stosowania odpowiednich, chociażby bardzo słabych naciśnięć, które, nie tylko zdobią pismo, lecz odznaczają każdą cząstkę litery i są właśnie wyrazem rytmu przy pisaniu. Naciśnięcie w piśmie jest tym samym, co wysoka zgłoska w wyrazach, wnosi porządek do chaosu ruchów, tworzących pismo.
Czytelność pisma zależy głównie od zachowania prawidłowości w formie liter i od tego, by nie były opuszczane elementy, tj. składowe części liter, by każda część litery miała swój własny ruch pióra i swoje własne naciśnięcie.
Dozwolone są niektóre tylko, ogólnie przyjęte, skrócenia w literach k, ą, ę itd.
Należy także uważać, aby cząstki kończące „o, b, w”, a też cząstki „z” i „s” nie były zbyt wielkie, żeby z powodu zbytniej swej wielkości nie były poczytywane za części innych liter, „e” i „c” muszą również zachowywać swój charakter. Wykoszlawienie formy liter czyni pismo nieczytelnym.
Dotychczas nierozstrzygnięty jest spór czy lepsze jest pochyłe czy proste pismo, czy trzymać zeszyt trzeba ukośnie czy prosto przed sobą, a również jak należy trzymać pióro? Pióro trzymamy zawsze pierwszym, drugim i trzecim palcem, lecz jedni opierają je o zewnętrzny staw ręki właściwej, łączący wskazujący palec z ręką właściwą (tak najczęściej trzymano je dotychczas), drudzy zaś wkładają je między drugi i trzeci palec, przy czym rozszczep stalówki skierowany jest nie w poprzek, a wzdłuż kierunku linii, po której się pisze. Zanim przystąpimy do wypowiedzenia się w powyższych kwestiach, należy wprzód bliżej poznać sprawy, o które one potrącają.
Dążąc przy pisaniu do naturalności we wszystkich ruchach ręki, postąpimy zupełnie logicznie, jeżeli będziemy się starali przystosować położenie ręki, sposób trzymania zeszytu i pióra do jej budowy, uwzględniając przy tym budowę oczu, bo chociaż nabycie przyzwyczajenia mechanicznego pisania zmniejsza, jak już mówiliśmy, pracę wzroku, bierze on jednak w pisaniu duży udział.
Normalne oddalenie zeszytu od oczu jest 30—40 centymetrów, zbyt mała odległość prowadzi do krótkowzroczności (myopie). Jest to tym niebezpieczniejsze, że krótkowzroczność rozwija się niespostrzeżenie, gdyż zmiany, zachodzące w oczach, na razie wcale się nam odczuć nie dają. By nie narazić na krótkowzroczność normalnego wzroku, korzystać winniśmy ze smutnego doświadczenia innych i nie narażać go na nieodpowiednie warunki, w danym razie przy pisaniu nie nachylać się zbytnio nad zeszytem. Właściwie lekarz powinien byłby zbadać wzrok każdego ucznia i dać odpowiednie wskazówki.
Światło powinno padać z lewej strony, żeby cień od pióra i ręki nie zasłaniał tego, co uczeń pisze.
Najdogodniej jest rozpatrywać jakiś przedmiot, gdy się ten znajduje na określonej, dla obu oczu jednakowej odległości i kiedy płaszczyzna, dzieląca naszą twarz symetrycznie na połowę (wzdłuż linii nosa), a zarazem pionowa do linii łączącej nasze źrenice, przecina rozpatrywany przedmiot po linii dzielącej go po połowie, przy czym linia, łącząca nasze źrenice, winna być równoległą do rozpatrywanej przez nas płaszczyzny tegoż przedmiotu.
Nie należy zapominać, że warunki te, będąc dogodne dla naszego wzroku, nie są jednak niezbędne, że oczy nasze mogą przystosowywać się i rozpatrywać przedmioty, znajdujące się i w innym położeniu, przy czym według potrzeby, jedno oko może się więcej natężać, niż drugie; lub, że oczy mogą się razem zwracać to w tę, to w ową stronę, żeby znaleźć dogodne dla siebie położenie w stosunku do rozpatrywanego przedmiotu. Możemy też sami pomóc oczom w znalezieniu odpowiedniego, dogodnego położenia, wykonując odpowiednie zwroty i pochylenia głowy, szyi i tułowia.
Dogodne dla oczu położenie zeszytu przy pisaniu jest takie, przy którym zeszyt leży prosto przed nami, kiedy płaszczyzna, dzieląca naszą twarz symetrycznie wzdłuż po połowie i pionowa zarazem do linii, łączącej nasze źrenice, przecina zeszyt wzdłuż po połowie i kiedy napisane wiersze są w jednej płaszczyźnie z linią, łączącą źrenice naszych oczu (rys. 1). Takie położenie zeszytu łatwo da się określić w sposób następujący: wyprostowujemy palce i dłoń, którą stawiamy bokiem wzdłuż linii nosa i opuszczamy pionowo na zeszyt położony tak, by go dłoń nasza dzieliła przez pół. Główną rolę pod względem wygody oczu gra kierunek wierszy w zeszycie podczas procesu pisania, kierunek zaś liter prosty, lub ukośny w tę, lub tamtą stronę, ma mniejsze znaczenie z tego powodu, że każda litera zabiera bardzo niewielką stosunkowo płaszczyznę.
Gdy oczy przy takim prostym położeniu zeszytu i wierszy patrzą na początek wiersza, to jedno oko nieco więcej się napręża, niż drugie, ponieważ rozpatrywane litery dalej są od prawego niż od lewego oka; gdy zaś oczy rozpatrują koniec wiersza, rzecz ma się odwrotnie, ponieważ rozpatrywane litery znajdują się tym razem dalej od lewego oka; lecz w ogóle i jedno i drugie oko przystosowuje się i napręża kolejno w jednakowym stopniu, praca więc ich jest taką samą i oba męczą się jednakowo.
Przy ukośnym położeniu zeszytu (rys. 2), które najbardziej odpowiada budowie naszej ręki i jest najdogodniejsze dla jej naturalnych ruchów, oczy muszą pracować z rożnym natężeniem, ponieważ niektóre części wiersza, a szczególnie koniec jego, zawsze będą dalej od lewego, niż od prawego oka; warunek ten, wskutek położenia zeszytu, zostaje stałym i zawsze na jedno oko przypada więcej pracy, niż na drugie. Przy prostym, pionowym, naturalnym położeniu naszego tułowia i głowy, prosta linia, łącząca źrenice, nie będzie równoległą do wierszy ukośnie położonego zeszytu, co niezupełnie będzie dla oczu dogodne. Żeby znaleźć bardziej dogodne dla nich położenie, instynktowo zwracamy szyję na lewo, nachylamy głowę i w taki sposób osiągamy to, że linia, łącząca źrenice, znajdzie się w jednej płaszczyźnie z liniami wierszy, tj. będzie do nich równoległą.
Dopiero co opisana niedogodność dla oczu, zjawiająca się przy ukośnym położeniu zeszytu, powoduje dążenie do prostego pisma, tym bardziej, że dzieci, chcąc przystosować oczy do kierunku wierszy przy ukośnym położeniu zeszytu, instynktowo odchylają głowę i szyję w bok, często jednak o wiele więcej, niż tego wymaga prawidłowe ukośne położenie zeszytu, przy czym nachylają się bardziej niż trzeba, a czasem skrzywiają i tułów, co bywa nieraz przyczyną krótkowzroczności, bólów głowy (z powodu powstających przy mocnym przekrzywieniu szyi nieregularności w obiegu krwi) i skrzywienia kręgosłupa *). Następstwa te są bardzo poważne i lekceważyć ich nie można, wywoływane jednak przez nie zarzuty stosują się nie tyle do ukośnego pisma przy możliwie prawidłowym położeniu ciała i prawidłowym ukośnym położeniu zeszytu, ile do tych nieprawidłowości w trzymaniu się dziecka, które zjawiają się często przy ukośnym położeniu zeszytu, jeżeli nie zapobiegniemy im zawczasu.
*) Przy ukośnym położeniu zeszytu, wskutek dążenia oczu do dogodnego położenia w stosunku do linii, na których się pisze, dzieci, skutkiem niedoświadczenia, nieuniknionego w początkach każdej pracy, zwracają często szyję i głowę znacznie więcej w bok, niż tego wymaga ukośne, lecz prawidłowe położenie zeszytu; ponieważ zaś położenie takie szyi i głowy jest nienaturalne i męczące, dziecko w celu ulżenia sobie instynktowo zwraca i skrzywia cały tułów. Przy takim niepotrzebnie zbyt wykrzywionym i nieprawidłowym położeniu szyi, głowy i tułowia, dla zadośćuczynienia wygodzie oczu (żeby linia, łącząca źrenice była równoległą do linii, na których się pisze), wypada położyć i zeszyt bardziej ukośnie, niż przy prawidłowym trzymaniu się podczas pisania, co też czynią zazwyczaj dzieci, czym niejako utrwalają swe nieprawidłowe trzymanie się, które często przechodzi u nich w złe przyzwyczajenie. W podobnych wypadkach przestrzec należy, by zeszyt pozostał na miejscu (przypuszczamy, że leżał prawidłowo) a szyja i głowa wróciły do możliwie prawidłowego położenia; co zaś do tułowia, to nie ma żadnej racji do krzywienia go przy prawidłowym ukośnym pisaniu i przy prawidłowym trzymaniu się piszącego.
Z łatwością możemy przekonać się sami, że przy prawidłowym ukośnym położeniu zeszytu, tj. ukośnym o tyle tylko, o ile wymaga tego wygoda ruchów ręki i przy prawidłowym trzymaniu się podczas pisania, można uniknąć niedogodności dla wzroku przez bardzo nieznaczny zwrot szyi i również nieznaczne nachylenie głowy, przy czym tułów powinien zachować zupełnie prawidłowe położenie.
Nieznacznemu przechyleniu szyi i głowy przy ukośnym piśmie nie możemy zapobiec, lecz wyżej opisane przesadzone nieprawidłowości z łatwością mogą być uniknione, jeżeli zwrócimy pilną uwagę na to, by oba łokcie dziecka leżały jednakowo na brzegu stołu (jeżeli brzeg ten jest prostą linią), by ich końce nie wysuwały się zbyt naprzód, a pierś nie dotykała stołu i nie odsuwała się od niego bardziej, niż na 2 — 4 centymetry, bo zbyt wielkie oddalenie piersi od stołu przy trzymaniu na nim łokci wywołuje garbienie się i zapadnięcie klatki piersiowej.
Jak dwa punkty określają kierunek linii prostej, tak te dwa warunki — położenie łokci i piersi — określają prawidłowe położenie naszego ciała przy pisaniu. Zachowując te warunki, każdy sam łatwo znajdzie najodpowiedniejsze położenie zeszytu, byle nie schylał zbytnio głowy i uważał, by sposób trzymania pióra był prawidłowy, tj. nie krępował ruchów ręki i palców przy pisaniu.
Poznawszy warunki dogodne dla oczu, postarajmy się wyjaśnić, jakie położenie i jakie ruchy ręki będą przy pisaniu naturalne i prawidłowe. Najłatwiej można się z nimi zapoznać, gdy się weźmie pióro do ręki i sprawdzi je własnym doświadczeniem.
Stół do pisania powinien być o tyle wysoki, żeby ramiona nasze, kiedy położymy na nim łokcie, nie były ani opuszczone, ani podniesione. Złączmy końce pierwszego i drugiego palca na każdej ręce i nie odrywając od stołu, przybliżymy obie ręce jedną do drugiej tak, żeby końce złożonych na obu rękach palców zetknęły się ze sobą; możemy teraz ręce nasze przesuwać po stole ku sobie i od siebie; zatrzymajmy je w chwili, kiedy stykające się palce utworzą wierzchołek mniej więcej prostego kąta, a końce łokci będą leżały na krawędzi stołu, przy czym mogą się one nieco poza nią wysuwać, ale nie powinny się zwieszać; takie położenie przedramion jest najdogodniejsze przy pisaniu. Lewa ręka przytrzymuje i przesuwa zeszyt w miarę potrzeby, prawa zaś pisze. Właściwym rękom trzeba nadać takie położenie, jakie mają one wtedy, gdy bez naprężenia zwisają w dół od ramion zupełnie swobodnie; przy zwieszeniu takim palce nie bywają wyprostowane, lecz zawsze są nieco zaokrąglone. Niech dziecko bezwładnie zwiesi swoją rękę i taką wolną od natężenia połóżmy ją na stół, a wtedy, dajmy dziecku pióro do ręki i każmy mu pisać.
Stopy przy tym powinny opierać się o podłogę lub jakąś podstawkę.
[…]
Kierunek liter w stosunku do linii wierszy jest zupełnie określony z jednej strony — położeniem ręki i jej ruchami, z drugiej zaś położeniem zeszytu, odpowiadającym danemu położeniu ręki i jej ruchom. Z zewnętrznego więc tylko widoku pisma niepodobna określić, czy ktoś pisał prawidłowo, czy też nieprawidłowo, trzeba jeszcze wiedzieć, w jaki sposób pisał, jakie było przy tym położenie głowy, szyi, ręki i jakie były jej ruchy, oraz stosunek położenia zeszytu do położenia ręki. Każdy sposób położenia zeszytu wymaga odpowiedniej zmiany w położeniu ręki i w jej ruchach i odwrotnie. Stąd wywnioskować możemy, że uczący pisać powinien umieć dostrzec wszelką nieodpowiedniość w położeniu ręki i jej ruchach, jak również w położeniu całego ciała, a usunąwszy ją, powinien potrafić zastosować odpowiednie położenie ręki i jej ruchy do położenia zeszytu lub, co jeszcze ważniejsze, do położenia zeszytu umieć zastosować położenie i ruchy ręki.
Może się wydać rzeczą małej wagi, czy piszemy trochę prędzej lub wolniej, ładniej lub brzydziej, czy trzymamy zeszyt tak lub inaczej, doniosłym jest jednak, abyśmy to, co robimy, robili jak najlepiej; byśmy, ucząc się czegoś lub nad czymś pracując, zdobywali w całej pełni odpowiednią dyscyplinę, którą może nam dać tylko dokładne poznanie przedmiotu lub rzeczy, nad którą pracujemy. Podobny stosunek do pracy trzeba się starać wyrobić i w dziecku: wzmocni to w nim uwagę, spostrzegawczość i odkryje mu znaczenie tak często niedocenianych przymiotów ładu i porządku; nieodzowna zaś potrzeba zachowania w pracy tego porządku, oraz dokładności i staranności pomoże wyrobić w nim siłę woli i umiejętność pokierowania nią. Znajomość podwalin i warunków danej pracy, od których zależą jej wyniki, wywoła i podnieci w dziecku jego własną twórczość, oraz zapobiegliwość i zaradność w razie nieprzewidzianych przeszkód lub mogącej zajść zmiany warunków. Zdobytą przy studiowaniu jakiegoś przedmiotu lub wykonywaniu jakiejś pracy dyscyplinę, z łatwością przenieść można do nowych studiów lub nowej pracy.Dziecko zaczyna swoją pracę od nauki czytania i pisania, należy więc jak najpoważniej odnieść się do tych pierwszych jego kroków. Po głębszym zastanowieniu każdy chyba przyzna, że nie wszystko jest jedno, przy jakiej dyscyplinie i w jaki sposób będzie się dziecko uczyło pisania i że trzeba wymagać, by pisało jak najlepiej; potrzebny mu jest przecież pewien wysiłek tylko dopóty, zanim nie nabędzie w pisaniu dobrych przyzwyczajeń.
Pisownia tekstu została nieznacznie uwspółcześniona.
Źródło: Kazimiera Bakszewiczowa, Nauka i technika pisania, Wilno 1927, str. 39



