Słowo do ojców o wychowaniu dzieci
[…] „Nauczajcie syny wasze słowa Moje, ażeby je rozmyślali”. (Deuter 11, 19.) „Nie dawaj mu (dziecku) swej woli za młodu, ani lekceważ sobie myśli jego; nachylaj szyję jego z młodości, a obijaj boki jego, póki jest dziecięciem, by snać nie zatwardział i nie stał ci się nieposłusznym”. Eccl. 30, 11, 12. „Nie odejmuj od dziecięcia karności, bo jeśli je obijesz rózgą, nie umrze. Ty je obijesz rózgą, a duszę jego z piekła wybawisz”. Proverb 23, 13. „Masz syny? Ćwicz ich i nachylaj z dzieciństwa ich“. „Masz córki? Strzeżże ciała ich“. Eccl. 7, 24, 25. Oto są słowa Boże. Czy zwraca się nimi Pan Bóg tylko do matek? Każdy widzi, że tak nie jest i że Bóg przemawia tu do rodziców, a więc i do ojców, poruczając im obowiązki wychowania religijnego: uczyć dzieci wiary, wykorzeniać z nich samowolę, czuwać nad czystością ich obyczajów, trzymać je w należytej karności. Czyż więc może ojciec chrześcijański, jeżeli zastanowi się nad przytoczonymi słowami Bożymi, wątpić o tym, że jest zupełnie tak samo jak matka obowiązany, starać się wedle sił i możności o religijne wychowanie dzieci swoich?
Ale mamy w piśmie św. jeszcze więcej przekonywające w tej mierze dowody. Pan Bóg w pouczeniu o głównych obowiązkach religijnego wychowania zwraca się nawet nie do rodziców ogólnie, ale wprost osobno do ojców. W rzędzie takich głównych obowiązków znajduje się między innymi obowiązek karności. Zabrania on puszczania płazem grzechów dzieciom, nakazuje karać je za grzechy odpowiednio do winy, ażeby się poprawiły. Bardzo wielu ojców jednak zwalnia się zupełnie od tego obowiązku. Wedle ich zdania należy to do matki karcić dzieci, gdy się nie uczą, ludziom psocą, do kościoła chodzić nie chcą. Tacy ojcowie dzieciom, choćby w ich obecności na głowie stawały, wszystko złe broiły, nie powiedzą jednego słowa nagany. Pommiętajcie ojcowie, że Pan Bóg wspominając o obowiązku karania dzieci za złe, zwraca się z tym wprost do was! „A wy ojcowie, wychowujcie synów waszych w karności i grozie Pańskiej”. Efez. 6, 4.
Tak samo doniosłą jest rzeczą obowiązek oświecania dzieci we wierze, aby wcześnie poznały początek prawdy, przykazania i obrzędy swojej wiary. A przecie jakże wiele znowu spotyka się ojców, którzy przez całe życie nie przyczynią się literalnie ani jednym słówkiem do pouczenia dzieci w rzeczach wiary, choćby pod tym względem mogli łatwo niejedno zrobić gdyby tylko chcieli! Jakże więc i wy wszyscy ojcowie, do których to się odnosi, powinniście rozważyć dobrze następujące przykazanie Boże: „A gdy cię zapyta syn twój jutro, mówiąc: „Co znaczą te świadectwa i ceremonie (obrzędy)”? wtedy będziesz mu tłumaczył wszystko, co uczynił Bóg z narodem”. 5. Moj. 7, 20.
Nareszcie, ażeby choć jeden jeszcze przykład przytoczyć, uprzytomnijmy sobie jak doniosłe ma znaczenie obowiązek czuwania nad dziećmi, by nic złego nie czyniły, by chodziły drogami przykazań Boskich, bo do czego człowiek za młodu nawyknie, od tego całe życie nie odwyknie, wedle słów Ducha św. „Przypowieść jest: młodzieniec wedle drogi swej, choćby się zestarzał, nie odstąpi od niej”. Proverb. 22, 6. Cóż dziś znowu pospolitszego, jak słyszeć z ust ojców, że ten obowiązek cięży jedynie na matce, jakgdyby nie powiedział Pan Bóg wprost do ojca: „Przyłóżcie serca wasze do wszystkich słów, które Ja dziś wam oświadczam, abyście rozkazali synom waszym chować je i czynić i wypełniać wszystko, co napisano jest tego Zakonu”. 5. Mos. 32, 46.
Ojcowie chrześcijańscy! jeżeli zastanowicie się nad tym cośmy powiedzieli, któż z was zaprzeczyć zechce, iżeście bardzo błądzili, uwalniając się dotąd zupełnie od obowiązku czynnego udziału w wychowaniu religijnym waszych dzieci?
A oto dalsze jeszcze głosy: „Jak my biskupi i kapłani w naszym kościele musimy was oświecać we wierze, tak wy rodzice macie obowiązek we waszym domu oświecać wasze dzieci we wierze” Św. Augustyn. „Pamiętajcie rodzice o tym, więcej własnym dobrym przykładem, aniżeli słowem uczyć dzieci” Św. Hieronim, Epistola ad Laetam. „Wy rodzice jesteście Apostołami waszych dzieci; wasz dom jest waszym kościołem” Św. Chryzostom. „Niech rodzice nad niczym baczniej nie czuwają, jak nad zachowaniem dzieci w czystości i wstydliwości” Św. Chryzostom. „Stójcie jako stróże groźni, a gdy zobaczycie szatana zbliżającego się i godzącego w to, aby wam porwać skarb powierzony, wielkim krzykiem go odpędzajcie! Jeśli troski doczesne wam przeszkadzają, oddalajcie je; jeśli ze słabości ludzkiej o obowiązku swym zapominać byście mieli, często go sobie na pamięć przywołujcie! Bo niemałe niebezpieczeństwo wam grozi, gdybyście skarb od Boga odebrany, postradać mieli” Św. Jan Chryzostom, In Genesim Sermo VII. ed. Migue Tom. IV. str. 607. „Zaprawdę wszelka bezbożność z naszej niedbałości pochodzi i stąd, żeśmy dzieci od początku samego i z dzieciństwa nie przywodzili do pobożności. Bo troszczymy się o to, żeby się świeckich nauk uczyły i pieniądze rachujemy i o poparcie im się staramy, ale oto, aby miały wartość w oczach króla Aniołów nie bardzo dbamy”. Św. Jan Chryzostom, In Illud Vidua Eligatur” str. 330. T. III. ed. cit. „Rodzice często pozwalają dzieciom na widowiska chodzić, ale do kościoła nigdy ich nie napędzają, a jeśli tam kiedyś niekiedyś chłopiec zajrzy, to wiedzie go ciekawość, bez zastanowienia i bez pożytku dla siebie. Ale nie tak być powinno, bo jak go do szkoły posyłamy i pytamy o to czego się nauczył, tak i do kościoła go posyłać, a raczej prowadzić byśmy powinni. Bo nawet innym nie powinno się przy tym dziecka powierzać, tylko samemu go prowadzić i przypominać to, co w kościele słyszało i czego się nauczyło”.
Św. Jan Chryzostom, In Illud ,,Vidua Eligatur”, str. 330. Tom. III. ed. cit „Jakąż wymówkę będziecie mieli, wy rodzice chrześcijańscy, gdy Job co żadnej nie posiadał nauki, ani łaską nie był oświecony, tak dalece o dzieci się troskał, że nawet drżał o ukryte i tajemne ich grzechy, a nas któż uniewinni gdy w łasce jesteśmy i tylu nauczycieli mamy, tyle przykładów, tyle upomnień, a nie tylko nie dbamy o niewiadome grzechy naszych dzieci, ale nawet gniewamy się na tych, którzy nam dzieci naprawićby chcieli“. Św. Chryzostom: Adv. oppugnatores vitae monast. Lib. III. str. 585. T. 1. ed. cit. „Jeśli wy bowiem dobrze wychowacie dzieci wasze, wtedy i one dobrze wychowają dzieci swoje, a te nawzajem swoje uczyć będą; a tak aż do przyjścia Chrystusowego rzecz ta powtarzać się będzie i przyniesie całkowitą zapłatę tym, którzy dobry dali początek. Jeżeli bowiem należycie wychowasz syna, to i on tak samo swego wychowa i tamten swego a tak jakby łańcuch jaki i szereg nieprzerwany wzorowego życia ciągnąć się będzie od ciebie, jako wytycznego punktu, początku i korzenia, a wszelkie troski, które około potomnych poniesione będą, przyniosą tobie owoce” – Św. Jan Chryzostom: Ecloga de liber. educ. Hom. XXVII. p. 767. Tom. XII. ed. cit.
Oto są słowa św. Doktorów Kościoła. Wszystkie one kładą obowiązek religijnego wychowania dzieci na sumienie rodzicom. Jeżeli rodzicom, to oczywiście tak dobrze wam, ojcowie chrześcijańscy, jak matkom. Ale, żeby co do tego nie było żadnej wątpliwości, zwracają się ci sami św. Doktorowie Kościoła nieraz tak samo jak Pan Bóg nie ogólnie do rodziców, ale szczegółowo, osobno do ojców.
Oto kilka wymownych przykładów: „Przede wszystkim kształć duszę swego dziecka, a reszta wszystko się znajdzie, bo jeśliby dusza jego nie była dobra, na nic nie zdadzą mu się dostatki, jeśli zaś będzie pobożna to w niczym nie zaszkodzi mu bieda. Chcesz go w dostatkach zostawić, spraw, aby był pobożny, bo wtedy będzie mógł pomnożyć majątek; a jeśliby go nie powiększył, tam powodzić mu się nie będzie gorzej jak tym, którzy posiadają wielkie dostatki. Jeśliby zaś był bezbożny, wtedy choćbyś mu zostawił i niezliczone skarby, nie zostawiłeś stróża, lecz uczyniłeś go nieszczęśliwszym od tych, którzy popadli w najsroższą nędzę. Bo dla synów źle wychowanych jest ubóstwo lepsze, niż bogactwo; ubóstwo bowiem zachowuje ich mimowoli w cnocie, majątek zaś nie pozwala im żyć we wstrzemięźliwości, choćby nawet chcieli, lecz przywodzi do tysięcznych grzechów” – Św. Jan Chryzostomi: In Epist I. ad Timoth. Hom. X. str. 548 et 547. Tom XI. ed cit. „Wyobraź sobie, że nie dzieci masz w domu, tylko złote posągi; codzień je poprawiaj, starannie oglądaj i na wszelkie sposoby ozdabiaj i kształć ich dusze; naśladuj bł. Joba, który lękając się nawet o to, co dzieci jego myślą i że mogłyby zgrzeszyć, ofiary czynił za nic i wielce troszczył się o nie”- Św. Jan Chryzostom: In Illud „Vidua eligatur”, ed cit. Tom III. str. 329.
„Słuchajcie tego ojcowie, bo nie mała to rzecz synów od Boga danych, Bogu samemu oddać. Jeśli bowiem siłę i podstawę dobrą dacie, weźmiecie nagrodę; jeśli będziecie niedbali, weźmiecie karę. Wychowujcie tedy synów waszych w ćwiczeniu i bojaźni Pańskiej, z wielką pilnością” – Idem: In Epist I. Ad Timoth. Hom. IX. str. 546. Tom XI.
„Ojcowie, którzy zaniedbują karcenia i poskramiania synów, są zabójcami dzieci, a nawet okrutniejsi od zbójców, bo idzie tu o sprawę wiodącą do zguby i śmierci duszy. Jako więc widząc, że koń pędzi ku przepaści, wędzidła używasz i uzdą powściągasz całą siłą i częstymi razami go smagasz, co wprawdzie jest karą, ale jednak matką zbawienia, tak i z synami postępuj, gdy grzeszą: spętaj grzeszącego, póki Boga nie przebłaga; nie puszczaj bezkarnie, aby go nie karał gniew Boży. Bo jeśli ty go ukarzesz, nie będzie go już karał Bóg, lecz jeśli ty go nie ukarzesz, straszne czekają go pęta.” – Św. Chryzostom: Hom. XXVII. ed. Mign. 1863, Tom. XII. str. 766.
Nie od rzeczy będzie przytoczyć jeszcze dwa dowody na to, że ojciec tak samo jak matka obowiązany jest przykładać się czynnie do religijnego wychowania dzieci. Czy dobrzy ojcowie po wszystkie czasy starali się, ile mogli o religijne wychowanie swoich dzieci? Czy i dziś tak samo wszyscy dobrzy ojcowie starają się wedle możności o nie? Doświadczenie daje na to odpowiedź potwierdzającą, nie wskaże nam od początku chrześcijaństwa do dnia dzisiejszego ani jednego prawdziwie dobrego ojca, który nie byłby troszczył się o religijne wychowanie swoich dzieci. Co więcej. Mamy przykłady, że nawet u pogan nieraz poczuwają się ojcowie do tej świętej troski. Czy zastanowiliście się kiedy nad tym, wy wszyscy ojcowie, którzy twierdzicie tak śmiało, że ojciec nie ma tu żadnego obowiązku, czego to dowodzi jeśli nie tego, że na sercu ojcowskim wyryte jest głęboko przykazanie Boskie starania się o religijne wychowanie dzieci; że sumienie głośno ojcu dyktuje ten obowiązek jego. Gdyby tak nie było, z pewnością nawet dobrzy ojcowie nie troszczyliby się tak gorliwie o religijne wychowanie dzieci, które wymaga trudów, ofiar i poświęceń bez końca. Ażeby zdobyć się na to wszystko, potrzeba koniecznie jakiejś wyższej siły obowiązującej, potrzeba niezbędnie poczucia obowiązku, powinności. Jeżeli więc doświadczenie uczy nas, że po wszystkie czasy byli tacy ojcowie, którzy mężnie zdobywali się na trudy, ofiary nieodłączne od religijnego wychowania dzieci, to już to jedno dowodzi dostatecznie, że sumienie głośno ojcu dyktuje taką samą jak matce pod tym względem powinność. Tak więc, ojcowie chrześcijańscy, aby się przekonać o tym, nie potrzebujecie nawet rozczytywać się w Piśmie św., w dziełach Doktorów Kościoła; wystarczy jeśli potraficie czytać we własnym sumieniu.
Pytamy wreszcie, Ojcze chrześcijański, jakie ma przeznaczenie twoje dziecko? Twój piesek, twój kot jedno tylko ma przeznaczenie, to, które im Bóg dał tu na ziemi. Piesek ma to jedno przeznaczenie, aby domu pilnował, a kot, aby myszy łowił. Zupełnie inaczej ma się z twoim dzieckiem. Jak każdy człowiek, ma ono dwojakie przeznaczenie. Jedno podrzędniejsze, a jest nim doczesne powodzenie, ma znaleźć szczęście w tym krótkim ziemskim życiu. Drugie niezrównanie wyższe. O ile dusza przewyższa ciało, a niebo ziemię, o tyle góruje to drugie przeznaczenie nad pierwszym, a jest nim wieczne szczęście w tym życiu, które za grobem zacznie się, aby trwać na wieki. Twoje dziecko ma stać się jednym z uczestników tego niepojętego szczęścia, jakie nam opisuje Apostoł w słowach: „Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało i co w serce człowieka nie wstąpiło, to zgotował Bóg tym, którzy Go miłują.” 1. Kor. 2, 9.
Taka jest nauka naszej wiary. Jeśli nie wierzysz, że dziecko twoje do wiecznego szczęścia jest stworzone, to nie jesteś katolikiem, co najwyżej jesteś nim z nazwiska. Ale jeśli wierzysz, to nie możesz nie uznać, że masz święty obowiązek starać się wedle sił i możności o to, co twemu dziecku do osiągnięcia tego wiecznego szczęścia jest niezbędne. Wszak uznajesz, że masz św. obowiązek starać się wedle sił i możności o to, co dziecku twemu niezbędne jest do szczęścia tu na ziemi, choć przecież to szczęście ziemskie tak krótkie jest, że nawet w najlepszym razie twoje dziecko co najwyżej kilka lat dziesiątek będzie nim cieszyć się mogło. Wszak widzisz, że nawet zwierzęta, choć bez rozumu, starają się usilnie o to, co młodym ich jest potrzebne, aby spełniły przeznaczenie, jakie tu na ziemi im jest dane od Boga. A ty nie miałbyś poczuwać się do obowiązku starania się usilnie o to, aby dziecko twe nie pominęło się ze swoim najwyższym przeznaczeniem, nie zostało kiedyś uznane przez Boga za niegodne wiecznego niebieskiego szczęścia? A czego dziecku twemu do szczęścia zbawienia wiecznego niezbędnie trzeba? Przede wszystkim religijnego wychowania. Nie możesz tego nie wiedzieć, bo nigdy jeszcze w życiu nie widziałeś, aby człowiek, który nie odebrał religijnego wychowania, prowadził religijne, zbożne życie. Sto razy w życiu przekonałeś się na własne oczy o tym, że wychowanie tworzy ludzi, że jakie wychowanie taki człowiek; że religijne wychowanie robi ludzi dobrymi, o których można się spodziewać, że się nie miną ze swoim przeznaczeniem, będą zbawieni, — przeciwnie zaś, niereligijne wychowanie robi ludzi złymi, o których można być prawie pewnym, że nie doznają zbawienia, lecz zostaną potępieni. A jeśli tak, jeśli te dwie rzeczy, to oczywiście i trzecia rzecz jest nad wszystko pewna, a mianowicie, że ojciec chrześcijański ma święty obowiązek starać się ile tylko może o religijne wychowanie dzieci, o czym w tej pierwszej części naszej pracy pragnęliśmy pouczyć i przekonać naszych czytelników. […]
ks. Bolesław Żychliński
Więcej w książce: „Słowo do ojców o wychowaniu dzieci” 1910 r., str. 11, ks. Bolesław Żychliński
Zdjęcie: Henryk Sienkiewicz z dziećmi z Ossolineum.pl
Fragment został nieznacznie uwspółcześniony; pogrubienia tekstu – redaktor.


