Wołamy o szkołę katolicką!
Troska o szkołę
Zagadnienie szkoły wyznaniowej wysuwa się dziś na pierwszy plan w dziedzinie wychowania młodego pokolenia.
Odważam się na takie właśnie twierdzenie wobec nowoczesnych prądów wolnomyślnych, zmierzających do zeświecczenia wszystkich dziedzin życia. Jedni z tych wolnomyślicieli wypowiedzieli Bogu otwartą walkę, inni wolą działać podstępnie i ostrożnie, usuwając krok za krokiem zewsząd imię Boga. Z dziedziny wychowania szkolnego pragnęliby usunąć praktyki religijne i wszelką modlitwę, z podręczników imię Boga i Chrystusa, bo mogłyby one „razić” niedowiarka czy żyda. Nie zwalcza się więc wprost Boga, lecz „milczy” się o Nim. Niech dziecko o Nim zapomni! Ciekawe pod tym względem wyniki daje badanie podręczników szkolnych różnych krajów. Wychodzi się z zasady, że szkoła „państwowa” powinna wyrabiać typ „obywatela” jako takiego, a ten może być katolikiem, protestantem, prawosławnym, mahometaninem, żydem, a nawet ateuszem, — więc Państwo w nauce wszystkich przedmiotów troszczy się tylko o „obywatelskie” wychowanie, zostawiając troskę o wychowanie „religijne” domowi, katechecie, Kościołowi czy wyznaniu.
Stąd rodzi się zgubne zapatrywanie, jakoby wszystkie religie były równie dobre, — jakoby religia była tylko jakimś dodatkiem do obywatelskiej moralności, — a nie duchem, przepajającym wszystkie dziedziny życia, wszystkie myśli, słowa i uczynki człowieka. Tymczasem religia nie jest tylko nalotem powierzchownym, ona ma kształtować gruntownie całe wnętrze człowiecze. Toteż katoliccy rodzice muszą sami wychowywać dzieci w głębokiej religijności i żądać takiegoż wychowania od szkoły.
Przepisy Kościoła
Domaga się tego od nich nowe Prawo kanoniczne w kanonie 1113: „Rodzice mają bardzo poważny obowiązek starać się o religijne i moralne, o fizyczne i obywatelskie wychowanie dzieci”. A w kanonie 1372, § 1: „Wszystkich wiernych należy tak kształcić od młodu, aby nie tylko nie podawać im czegoś, co się sprzeciwia religii katolickiej albo dobrym obyczajom, lecz by wykształcenie religijne i moralne pierwsze zajmowało miejsce”. Stąd to przepis kanonu 1373: „W każdej szkole ludowej powinny dzieci otrzymywać stosowne do swego wieku wykształcenie religijne” (§ 1). „Młodzież szkół średnich i wyższych ma pobierać pełniejsze wykształcenie religijne, a Ordynariusze niech się starają, by jej go udzielali kapłani, odznaczający się gorliwością i wiedzą” (§ 2).
Kanon 1374 zabrania posyłać dzieci katolickie do szkół mieszanych, tj. do takich, do których uczęszczają także dzieci niekatolickie. Tylko w braku szkół wyznaniowych czysto katolickich może Biskup miejscowy pozwolić na posyłanie dzieci do szkół mieszanych, czyli międzywyznaniowych, ale wtedy ma podać wskazówki, zabezpieczające dzieci katolickie przed utratą wiary czy zepsuciem obyczajów. Nadto kanon 1379 zastrzega, że gdyby gdzie brakło szkół, prowadzonych w duchu odpowiadającym wymaganiom wychowania katolickiego, Biskupi miejscowi mają zakładać osobne szkoły katolickie, tak ludowe, jak średnie, a nawet uniwersyteckie, wierni zaś mają obowiązek w tym im dopomagać. W kanonie 1381 powiedziano nadto: „Nauczanie religijne młodzieży w jakichkolwiek szkołach podlega władzy i nadzorowi Kościoła” (§ 1). „Biskupi miejscowi mają prawo i obowiązek czuwania nad tym, by w jakichkolwiek szkołach ich terytorium nie uczono, ani nie czyniono czegoś przeciwnego wierze albo dobrym obyczajom” (§ 2). — „Oni też mają prawo potwierdzać nauczycieli i podręczniki do nauki religii, a także usuwać tak nauczycieli, jak i książki przeciwne religii czy dobrym obyczajom”.
Encyklika papieska „o chrześcijańskim wychowaniu młodzieży” (z 31 grudnia 1929 r.) wchodzi jeszcze w dalsze szczegóły w sprawie szkoły wyznaniowej. „Nie przez to samo, że w szkole udziela się (często bardzo skąpo) nauki religii, staje się ona zgodną z prawami Kościoła i chrześcijańskiej rodziny i godną, by do niej uczęszczali katoliccy uczniowie. By była ona taką, potrzeba, aby całe nauczanie i całe urządzenie szkoły: nauczyciele, programy, podręczniki do wszystkich przedmiotów były przejęte chrześcijańskim duchem pod macierzyńskim kierunkiem i czujnością Kościoła w ten sposób, żeby religia była prawdziwie podstawą i uwieńczeniem całego wykształcenia, na wszystkich stopniach, nie tylko początkowych, ale i średnich i wyższych. Konieczną jest rzeczą, żeby użyć słów Leona XIII, by nie tylko w pewnych godzinach wykładało się młodzieży religię, ale aby całe nauczanie tchnęło duchem chrześcijańskiej pobożności”. Jeżeli tego braknie, jeśli to święte tchnienie nie będzie przenikać i rozgrzewać dusz nauczycieli i uczniów, bardzo mały pożytek będzie można zebrać z jakiejkolwiek nauki; przeciwnie często wynikną z tego szkody i to niemałe. Dlatego to ponawia Papież i potwierdza orzeczenia swych poprzedników, a zarazem przepisy prawa kanonicznego, zabraniające katolickim dzieciom uczęszczać do szkół akatolickich lub mieszanych, gdzie mogą wprawdzie ubocznie pobierać naukę religii, ale resztę nauczania otrzymują od nauczycieli niekatolików, razem z uczniami niekatolikami.[1]
Zastrzega się również Papież przed modnym dziś zarzutem, że domaganie się szkoły wyznaniowej, to sprawa polityczna: „Wszystko, co wierni robią dla poparcia i obrony katolickiej szkoły dla swych dzieci, jest dziełem na wskroś religijnym i dlatego najpierwszym zadaniem „Akcji KatoIickiej”… Przeto trzeba to usilnie głosić, i trzeba, aby to było przez wszystkich dobrze zrozumiane i uznane, że katolicy jakiegokolwiek narodu na świecie, starając się o szkołę katolicką dla swoich dzieci, nie uprawiają jakiejś partyjnej polityki, ale prowadzą dzieło religijne z nakazu sumienia, i nie myślą bynajmniej oddzielać swoich dzieci od ciała i ducha narodu, ale owszem wychować je jak najdoskonalej i jak najbardziej korzystnie dla narodowej pomyślności, ponieważ dobry katolik właśnie na mocy katolickiej nauki jest tym samym najlepszym obywatelem, kochającym swoją ojczyznę i lojalnie poddanym istniejącej władzy państwowej, w jakiejkolwiek by legalnej formie rządu była ona ukonstytuowana.”[2]
Encyklika papieska wyróżnia trzy rodzaje szkół pod względem ich stosunku do religii: szkołę neutralną, czyli świecką, szkołę mieszaną, czyli między-wyznaniową i szkołę czysto wyznaniową, osobną dla dzieci różnych wyznań. Szkoła laicka, świecka wyklucza religię, zabrania księdzu wstępu na swój teren, wyrzuca imię Boga z podręczników szkolnych. Szkoła między wyznaniowa, mieszana, pozwala przedstawicielom różnych wyznań uczyć religii w szkole, w podręcznikach jednak stara się pozostawić tylko takie ustępy, które by nie raziły dziecka żadnego wyznania. Szkoła wyznaniowa uczy i wychowuje dzieci podług zasad danego wyznania i duchem jego przepaja także cały wykład i całe życie szkolne. Dotyczy to przede wszystkim szkoły wyznaniowej katolickiej, gdyż wiara katolicka głosi zgodność objawienia z wiedzą i nie oddziela wiary od życia. Obejmuje więc całego człowieka. Religia katolicka jest więc uzupełnieniem nauk świeckich, które nie odwodzą dziecka od Boga, lecz przeciwnie kierują mu drogę do Niego. A perły literatury narodowej, przepojone duchem religii katolickiej, są najpiękniejszą ozdobą podręczników do przedmiotów świeckich w szkole katolickiej. W ten sposób wyznaniowa szkoła katolicka wyrabia jednolity charakter narodowo-religijny dziecka, obywatela-katolika. Dobrze, jeśli państwo pozwala przynajmniej na szkoły wyznaniowe prywatne. Wtedy rodzice np. katoliccy mogą posyłać swe dzieci do tych szkół, nie żałując nieraz na to osobnych wydatków. Ale jeśli przypadkiem państwo kasuje szkoły wyznaniowe prywatne, a na ich miejsce wprowadza szkoły międzywyznaniowe, a co gorsza świeckie, jako jedyne, wtedy rodzice katoliccy znajdują się w położeniu bez wyjścia. Zaczyna się prześladowanie religijne dzieci i rodziców.[3]
[1] Wydanie K. A. P., str. 36-37.
[2] Encykl. „O wychowaniu”, str. 38.
[3] Por. Ks. Stan. Podoleński T. J.: „Podręcznik pedagogiczny”, Wyd. Ks. Jezuitów, Kraków 1930, wyd. 2, str. 344.
Źródło: „Wołamy o szkołę katolicką!” 1937 r., str. 3, ks. Franciszek Kwiatkowski TJ


