Edukacja katolicka

Obraz w nauczaniu języka ojczystego i literatury

Sztuka polska dostarczyła pedagogowi-artyście aż do zbytku materiału, aby zaspokoić jego potrzeby. Pod tym względem nie ma żadnych wątpliwości. Malarze i rysownicy polscy uwieczniali i uwieczniają w pięknie „ducha Polski, ciało Polski” całą różnostronność i bogactwo naszego bytu. Zaiste, skarżyć się nam nie wolno. Mądrze patrzące oko wydobyłoby z malarstwa polskiego całą „naukę o Polsce” minionej i współczesnej, o jej najgłębszej istocie. Każdy z nas cząstkę tej „nauki” wchłonął. Zajrzawszy do skrytości dusz naszych, spytajmy, czym karmiliśmy nasze uczucia patriotyczne, czym poszerzaliśmy maluczkość serc na miarę życia narodu, i czym bylibyśmy bez romantyków, Matejki, Grottgera, Kossaka, Chełmońskiego, Wyspiańskiego, Szopena… Któż tak, jak my, stwierdzić może prawdę słów poety:

Sztuka — rzecz to wielka,

Narodów często całych zbawicielka,

Przechowująca na dnie duszę duszy…

W Matejce po raz pierwszy i w jednym górnym wzniesieniu malarstwo polskie skupiło w sobie żywotną treść dziejów narodu i przejęło posłannictwo romantyków — organizowania duszy zbiorowej. Geniusz samotny, wielki i smutny, z zastygłych rąk Mickiewicza wziął ową lampada vitae na najciemniejsze godziny męki narodu, jak tamten w „Dziadach”, „Księgach Narodu i Pielgrzymstwa”, „Prelekcjach”, okiem jasnowidza przenikający przeszłość, dobywający z niej wielkość, piękno, grozę i tragizm — prawdę życia polskiego. Spowiednik przeszłości był zarazem spowiednikiem współczesnego sobie pokolenia, jego bólów, tęsknot. Gdy na całym obszarze ziemskim nie było piędzi ziemi dla oparcia państwowości naszej, on otoczył blaskiem majestat Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, stawał na zagrożonych granicach naszego duchowego świata, broniąc narodowej jaźni, porywał objawieniem swych widzeń, podnosił cały poziom zbiorowego życia. Żaden chyba naród nie miał artysty, który by tak przeżył wszystkie chwile jego widzialnego bytu, wewnętrznych wzlotów i upadków. Wielcy, genialni nasi poeci sięgali równie głęboko, szli może dalej w przyszłość, wyraźniej już z samej istoty swej sztuki formułowali ideały narodowe, ale widzialnego życia Polski z jego niewidzialną treścią nikt przez pracę zbieracza, badacza, artysty, żaden z nich w tych rozmiarach nie wcielił. Pracowitość jego da się porównać tylko z pracowitością Kraszewskiego. Ten jednak nie miał geniuszu, wielkości, jasnowidzenia Matejki. Gdyby je miał, jego powieść historyczna byłaby w słowie odpowiednikiem do „malowanych dziejów” twórcy „Skargi”.

Jan Matejko - Skarga
Jan Matejko – Kazanie Skargi, źródło pl.wikipedia.org

„Nic go bardziej nie interesowało — pisał po zgonie mistrza M. Sokołowski — jak człowiek, jak indywidualność, ale nikt zapewne i nigdy nie rozumiał i nie czuł lepiej, że na wyraz tej indywidualności, na akcent, którym ona do nas przemawia, wpływa całe jej otoczenie, że strój, suknia, mebel, którego ten człowiek używa, ściany, w których żyje, dom, w którym mieszka, kościół, w którym się modli, i pomnik, który wznosi, że wszystko to jest dalszym ciągiem jego osobistości, jego wewnętrznego „ja” i że wskutek tego składa się na obraz jego duszy. Matejko w olbrzymiej swej twórczości utrwalił historyczne typy w rysach, po których je potomność rozpoznawać będzie. Zygmunt I w „Hołdzie Pruskim”, Zygmunt August w „Unii”, Batory pod Pskowem czy Zygmunt III w „Skardze” — są to typy, które się zespoliły z wyobraźnią pokoleń. Przez długie lata nikt ich sobie wyobrażać nie będzie, nie może inaczej, tylko w sposób, w jaki ich przedstawił Matejko. Całe historyczne znaczenie i rola, jaką odegrali w swym przejściu przez dzieje, staje przed nami wyraźnie w jego obrazach. Wnikamy, patrząc na nich, w tajniki ich serca, rozumiemy, co myślą, domyślamy się, co czują, odczuwamy, co ich smuci i raduje, wiemy, na co ich stać i co mogą. Ale wszystko, co jest na nich i wokoło nich, mówi nam jednogłośnie zarazem o tym, co jest w nich, od szczegółów, wspólnych wszystkim współczesnym tego samego stanu i stanowiska, aż do tych drobnostek, które mają indywidualne piętno i znaczenie.

Żeby uzyskać tę prawdę historyczną, trzeba było tak znać całą pomnikową przeszłość kraju, jak on ją znał, tak ją czuć i tak kochać. Od młodości, od dzieciństwa raczej zbierał materiały do pracy życia, rysował każdy fragment pomnikowy, który mu popadł pod rękę, śledził jego kształt i charakter, i starał się z właściwym sobie naciskiem go uwydatnić, kształcił tę pamięć formy, którą posiadał w tak wysokim stopniu, i zapoznawał się przy tym z całą pozostałością przeszłości, z zabytkami wszystkich szkół, technik i stylów… Niełatwo byłoby zapewne wskazać pomnik Polski, którego by Matejko z natury czy też z jakiejś podobizny nie rysował.

„Wszyscyśmy się od niego nauczyli nie tylko te zabytki cenić, ich wartość i doniosłość rozumieć, ale nawet na nie patrzyć. Możemy sobie z tego zdawać mniejszą lub większą sprawę, możemy czuć pod tym względem mniejszą lub większą dla niego wdzięczność, po zastanowieniu się głębszym jesteśmy zmuszeni przyznać, że on był tym, który twórczością i życiem otworzył odnośnie do pomników przeszłości oczy naszego pokolenia”. „Całość jego dzieł świadczy, czym i jaką była kultura Polski. Kto ją lekceważy, kto mówi o niej z pogardą, niech się zastanowi nad dziełami Matejki. Kto chce się dowiedzieć, jakie wchodziły w nią pierwiastki, jaką miała świetność i co była warta — niech się w tych dziełach rozpatrzy. One mu dadzą odpowiedź”.

Czym byłby Grottger, gdyby dożył wieku Matejki?

Zgasły przedwcześnie, prawie młodzieńcem, w chwili, kiedy jego tragiczna muza wiodła go na najwyższe szczyty natchnienia („Wojna”), stworzył jedyną w swoim rodzaju opowieść bohaterstw i męczeństwa narodu, przeszedł duchem wszystkie stopnie ofiary, aż po ostatnie etapy kopalni syberyjskich i śmierci w śniegowej pustyni i oddał im w służbę swą sztukę, jakby chciał na zawsze wrazić w serce rodaków nakaz: „Pamiętaj!”. Szlachetny idealizm, korna miłość, czysta poezja jego kartonów stały się też najzdrowszym pokarmem dla prawdziwie młodych dusz i umysłów.

Grottger
Artur Grottger – kompozycja zatytułowana „„, przedstawiająca Żałobne wieści z cyklu Polonia Artur Grottger, reprodukcja fotograficzna, zbiory MNW

Jeżeli Matejko zaklął w linie i barwy wielkość, dumę i smutek narodu, jeżeli Grottgera ołówek uwiecznił tragizm dziejów jednego pokolenia, jednej epoki, pędzel Juliusza Kossak wcielił energię, brawurę bojów, piękno i wdzięk ruchu polskiego, temperament życia szlacheckiego czy ludowego. Taki „Rok myśliwca” już w Polsce nie wróci, jakżeż więc dobrze, że go na zawsze utrwalił ołówek Kossaka, a gdy znów jest wojsko polskie, odżyły cuda bohaterstwa, i wrócił wiek legendy, jakże radośnie nad otchłanią stuletnią niedoli w dali dziejowej widzieć tego samego ułana polskiego i cuda jego lancy, czuć, że nić tradycji rycerskiej nie zerwana przez przemoc, snuje się wciąż z dawną siłą.

Kossak
Reprodukcja ilustracji_ Juliusz Kossak (1824-1899), Listopad. Rok Myśliwca Wincentego Pola, 1866, zbiory MNW

Z Andriollim w inny wstępujemy świat, w naszych już oczach zamarły świat życia rodzinnego, uczuć prostych, rozrzewniających, istnień cichych, kochających, często opuszczonych, radości i smutków dziecięcych. Czasy to pokoiku dziadunia, modlitewnika babci, gitary i kanarków, czasy, w których smutki dnia dzisiejszego opromienia melancholijnie wspomnienie minionego szczęścia:

Te brzóz kilka, ten bieg wody
Jak mi wiele przypomina…

Ale Andriolli potrafi uderzać i w inne, mocniejsze, bohaterskie akordy — a wówczas tworzy rzeczy tej miary, co kartony do Wallenroda.

Andriolli
Elwiro Michał Andriolli – ilustracja do książki

Wreszcie przychodzi człowiek, który oczami i sercem objął całą przyrodę polską, Józef Chełmoński, i maluje swoją pieśń o ziemi naszej, o ileż głębszą, subtelniejszą, silniej niewolącą od przydługich często gawędzeń Pola! Urocze cisze gwiaździstych nocy wiejskich, powolnie zapadające mroki, dni białe na polach i łąkach, leśne tajemnicze zakątki, burze, wichry, zadymki, mgły i słoneczne spokoje, skwary lata, cisze jesienne, jędrność zim, wiosen rozkwity, gromady pastusze, strudzeni oracze, buńczuczni panowie ziemianie, ptactwo nasze, psy, konie, cały świat polski — wszystko się w tej pieśni znalazło. Oczom się nie napatrzeć, duszy nazachwycać, sercu nakochać!

Do samego wnętrza jaźni polskiej jednostkowej i zbiorowej, takiej, jaką była na dzień, na godzinę przed zmartwychwstaniem, wprowadza nas Jacek Malczewski. Jego twórczość, niby poezja Wyspiańskiego, rozdwaja człowieka na postać zewnętrzną, przepojoną duchową treścią, i na upostaciowanie duchowej treści: myśli, uczuć, żądz, wtapia go w piękno polskiego krajobrazu, otacza akcesoriami dziejowego życia Polski. Świetny i śmiały artysta, głęboki psycholog, wizjoner-poeta, jest Malczewski zarazem oryginalnym myślicielem; dzieła jego mają nie tylko wysoką wartość malarską, ale są niemniej cenne jako wyraz niezwykłej duszy i jako dokumenty epoki.

Malczewski
Jacek Malczewski – Odpoczynek w kopalni, zbiory MNK

I nic nie wróży zmierzchu naszego malarstwa. Przeciwnie, po Wyspiańskim obok Mehoffera, Wyczółkowskiego, Ruszczyca, Hoffmana, Fałata i tylu a tylu innych, jakież to liczne zastępy, rozrzucone po różnych krańcach świata, ciągną na nowe podboje w dziedzinie polskiej sztuki!

I pomyśleć tylko, że taki potężny środek wychowawczy spoczywa dotąd nie zużytkowany, gorzej, zaniedbywany, nieraz lekceważony! Gdy lekarze higieniści nawołują nieustannie i nie bezskutecznie do czystości fizycznej, domagają się dopływu czystego powietrza do sal szkolnych, niechżeż higieniści duszy zatroszczą się, by wielka rzeka twórczości rodzimej spłynęła i na grunt szkoły i stale omywała dusze młodzieńcze z pyłu powszedniości, niosła jej szerokie tchnienie swobody, bezinteresownego ukochania piękna świata i świata piękna.

Kazimierz Wóycicki

Źródło: Kazimierz Wóycicki, Obraz w nauczaniu języka ojczystego i literatury, 1923, rozdział III, str. 39


Polecamy Państwa uwadze Pismo Mistrz dla młodzieży

Pismo jest poświęcone literaturze i historii, oparte na tekstach z przełomu XIX i XX wieku, które zostały opatrzone pięknymi ilustracjami i obrazami dawnych malarzy.

Pismo Mistrz